– Drużyna rywalizowała bardzo dobrze do tygodnia z meczem Ligi Mistrzów z Realem Madryt. W meczu poprzedzającym z Getafe już pokazała, ile znaczył on dla szatni. Skończył się źle przez myślenie od początku drugiej połowy o kolejnym spotkaniu. Mecz z Realem, z oczywistym błędem sędziego, naznaczył samopoczucie zawodników, trenerów i kibiców na resztę sezonu.
– Od tamtego dnia moją obsesją stała się próba podniesenia na duchu zawodników, trenera, współpracowników, prezesa, a także samego siebie, aby uniknąć jeszcze większej szkody, która mogłaby wpłynąć na resztę rozgrywek, w których wciąż braliśmy udział. Doskonale rozumiem rozczarowanie i ogromną złość wszystkich kibiców Atlético. Czułem się dokładnie tak samo. Trudno było mi zasnąć z powodu wściekłości, którą odczuwałem, ale moja pozycja w klubie zmuszała mnie do rozważnego podejmowania decyzji. Mecz nigdy nie zostałby powtórzony, wyniku nie dałoby się już zmienić. Piłka nożna to sport pełen poprawnych decyzji i błędów. A popełniają je tylko ci, którzy podejmują decyzje: zawodnicy, trenerzy, sędziowie i działacze.
– Mam świadomość, że wezwanie do wyjaśnienia interpretacji przepisów – jak uczyniła to IFAB na wniosek UEFA – nie rekompensuje wyrządzonych szkód, ale nie jestem zwolennikiem rozwiązywania błędów na drodze sądowej. Wierzę raczej w pracę na rzecz poprawy naszego środowiska od wewnątrz. W kobiecym EURO właśnie widzieliśmy sytuację, w której zdecydowano się na powtórzenie rzutu karnego. Czy to przynosi ulgę kibicom Atlético? Oczywiście, że nie, ale właśnie w ten sposób buduje się lepszą piłkę nożną.
Komentarze (20)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się