Real Madryt awansował do ćwierćfinału Klubowego Mundialu – etapu, w którym zazwyczaj czuje się pewnie i skutecznie rywalizuje o trofea. Do zdobycia tytułu pozostały trzy mecze, a w klubie nikt nie ukrywa, że to rozgrywki traktowane priorytetowo. Władze klubu – bezpośrednio lub między wierszami – przypominają piłkarzom, jak duże znaczenie ma ten turniej. Odpoczynek może poczekać. Wcześniej celem jest sięgnięcie 13 lipca po trofeum, zaprojektowane przez Tiffany & Co, i przywiezienie go do Madrytu, opisuje dziennik AS.
Zawodnicy mogą liczyć na rekordowe premie – milion euro dla każdego, informuje AS. To najwyższe indywidualne wynagrodzenie, jakie Real kiedykolwiek obiecał za krótki turniej. Klub w ten sposób wyraźnie pokazuje, jak poważnie traktuje udział w Klubowym Mundialu. Już na początku roku, gdy rozgrywki wydawały się mało konkretne, Real podchodził do nich z pełną powagą. Dla jego władz to nie była wycieczka przedsezonowa, ale projekt niemal na równi z Ligą Mistrzów. Florentino Pérez jasno przedstawił to wewnątrz klubu, a przekaz trafił do drużyny – także za sprawą zmiany trenera, która zawsze zwiększa koncentrację. Prezes był już dwukrotnie obecny w USA, a opuścił tylko mecze z Pachucą (3:1) i Salzburgiem (3:0), zauważa AS.
Tuż przed spotkaniem z Al-Hilal Florentino Pérez chwalił nową formułę turnieju, organizowanego przez FIFA, w której niektórzy dostrzegają zapowiedź Superligi: „Udało się wprowadzić w życie coś, o co zabiegaliśmy od dawna. Piłka nożna to globalny sport, a dzięki technologii możemy dziś organizować taką rywalizację. Co ważne, transmisje są bezpłatne, więc dzieci na całym świecie mogą oglądać Real Madryt” – podkreślał.
W kontekście napiętych relacji Realu z UEFA, zapowiedź premii porównywalnej z tą za triumf w Champions League wiele mówi o randze tego projektu. Klub może sobie na to pozwolić – dotychczasowe wpływy z Klubowego Mundialu wyniosły już ponad 55 milionów euro, a po ewentualnym triumfie mogą sięgnąć 111,6 miliona. Koszty pobytu w USA nie przekroczą dwóch milionów euro. Bilans finansowy wypada korzystnie, zwraca uwagę AS.
Dla Xabiego Alonso turniej nie jest wymarzonym początkiem pracy z zespołem. Klubowy Mundial uniemożliwia przeprowadzenie klasycznego okresu przygotowawczego i pracy od podstaw, ale nowy trener przyjął to jako element rzeczywistości w Madrycie. Zna klub, zna jego priorytety i wie, że rola szkoleniowca w takim miejscu wiąże się nie tylko z prestiżem, lecz także z koniecznością dostosowania się do narzuconych warunków.
Zespół został na dłużej w Palm Beach, gdzie w spokoju przygotowuje się do meczu z Borussią. To celowy zabieg – inaczej niż podczas letnich tras, gdy Real nocuje w luksusowych hotelach w centrum Los Angeles czy Nowego Jorku. Tym razem zrezygnowano także z wydarzeń promocyjnych. Podczas gdy Juventus zaprezentował w Miami nowy strój meczowy, Real ograniczył się do krótkich wypowiedzi trenera i kilku zawodników, donosi AS
„Atmosfera przypomina końcowe rundy Ligi Mistrzów. Piłkarze nie przyjechali tu na zakupy”, słychać z klubowego otoczenia. W Madrycie panuje przekonanie, że zdobycie tytułu mistrza świata to coś znacznie więcej niż tylko kolejny dodatek do koszulki, podsumowuje AS.
Komentarze (1)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się