REKLAMA
REKLAMA

Ancelotti: W Ameryce Południowej jest więcej jakości, a w Europie więcej intensywności

Carlo Ancelotti udzielił wywiadu dla oficjalny mediów CONMEBOL. Przedstawiamy pełne tłumaczenie wywiadu z byłym trenerem Realu Madryt.
REKLAMA
REKLAMA
Ancelotti: W Ameryce Południowej jest więcej jakości, a w Europie więcej intensywności
Carlo Ancelotti. (fot. Getty Images)

– Brazylia obserwowała mnie od dawna, pierwszy kontakt nawiązaliśmy dwa lata temu. Zgodziłem się, bo uważam, że prowadzenie reprezentacji Brazylii to zaszczyt – to drużyna z najbogatszą historią w świecie futbolu. Dlatego podchodzę do tej pracy z dumą i entuzjazmem. Mam nadzieję, że wszystko dobrze się ułoży. 

REKLAMA
REKLAMA

– Styl gry jest dość podobny, bo charakteryzuje się ogromną pasją kibiców. Myślę, że futbol w Ameryce Południowej różni się od europejskiego – ma inną „genetykę”, więcej jakości. Choć w Europie także jest wiele jakości, co zresztą widać po liczbie południowoamerykańskich piłkarzy grających w europejskich klubach. Trzeba jednak dodać, że w Europie gra się z większą intensywnością. Porównując – tu jest więcej jakości, tam więcej intensywności.

– Uważam, że środowisko pracy powinno być zdrowe, jak rodzina – i wierzę, że to można osiągnąć również w reprezentacji. Zawodnicy przyjeżdżają tu z ogromnym zaangażowaniem, bo gra w barwach narodowych to coś wyjątkowego. Dlatego zbudowanie dobrej atmosfery nie jest takie trudne, może być nawet łatwiejsze niż w klubie.

– Uważam, że to nie jest jeszcze ostateczna decyzja. Dziesiątka w Brazylii to wyjątkowy numer, który wiele znaczy. Myślę, że Vinícius, jak i inni, ma osobowość i charakter, by go nosić. Ale w przyszłości wszystko może się zmienić – wielu piłkarzy w Brazylii czuje odpowiedzialność i marzy o tym, by grać w tej koszulce.

– Chcę rozmawiać ze wszystkimi zawodnikami i członkami sztabu, by lepiej poznać kulturę Brazylii, bo wiem o niej niewiele – to mój pierwszy raz w tym kraju. Jestem bardzo ciekawy wszystkiego – kultury, piękna Brazylii. Po raz pierwszy byłem w Rio i bardzo mi się spodobało, to naprawdę spektakularne miasto.

REKLAMA
REKLAMA

– Tak, rozmawiałem z Neymarem. To bardzo ważny zawodnik dla naszej reprezentacji, zwłaszcza w kontekście Mundialu. Musi dobrze się przygotować, ma na to czas. Mówiłem mu o tym – by pracował i wrócił w formie, bo ma odegrać kluczową rolę w drużynie.

– Scaloni? Co mogę powiedzieć – zdobył mistrzostwo świata. Wykonał niesamowitą pracę i nadal ją kontynuuje. Pokazał, że poza jakością piłkarską niezwykle ważna jest też więź między zawodnikami. Udało mu się zbudować świetną drużynę, która grała zespołowo i wygrała Mundial.

Widział Pan grającego Pelégo, trenował Pan Ronaldo, mierzył się z Messim i Maradoną. Kto z nich jest najlepszy?
Nie mogę wskazać jednego, zwłaszcza że Pelé pochodzi z innego pokolenia. Ale to, co osiągnął, jest wyjątkowe – trzy mistrzostwa świata to coś niebywałego. Wszyscy pozostali byli niesamowici – Ronaldo, którego miałem szczęście trenować, Messi, którego podziwiałem… Ale biorąc pod uwagę całą karierę, myślę, że Pelé zasługuje na pierwsze miejsce.

– Po włosku „wierzyć na wielką skalę” oznacza nigdy się nie poddawać. Zawsze próbować, walczyć, pokonywać trudności z optymizmem. Patrzeć przed siebie, nie spuszczać głowy, nie rezygnować – to staram się robić. A w pracy trenera codziennie trzeba się z czymś mierzyć.

REKLAMA
REKLAMA

Teraz jest Pan tu i zdobył już pięć Pucharów Europy, ale jeszcze nie wygrał Pan Copa Libertadores. Może kiedyś?
Kto wie, co przyniesie przyszłość. Na razie mamy inny cel i na nim się skupiamy, ale dziękuję. Chcemy dobrze współpracować z CONMEBOL – to bardzo ważna organizacja w Ameryce Południowej. Mamy nadzieję, że nasza praca pomoże poprawić jej wizerunek na świecie.

– To ładne zdjęcie – pierwszy mecz (Ancelotti otrzymał album ze zdjęciami – dop.)? A tu świętowanie z Vini, zdjęcie z Zico… Tak, pamiętam ten mecz, Zico strzelił mi wtedy gola. To było bardzo trudne spotkanie. Z Maradoną często rywalizowaliśmy – Napoli i Milan walczyły wtedy o mistrzostwo. Czasem wygrywałem ja, czasem on. Tu jestem z kolegą, który potem grał w Romie – nazywał się Gerolin, był prawym obrońcą. Po grze w Udinese przeszedł do Romy, był moim kolegą z drużyny. A tu Ricardo – kolejny świetny zawodnik, którego trenowałem w Milanie. To była dla mnie niespodzianka, bo wcześniej go dobrze nie znałem. Ronaldinho – niesamowity talent. Jako piłkarz był jednym z największych. Ale tym największym był Ronaldo – w każdym tego słowa znaczeniu. Mieliśmy wspólnie dobre chwile, choć niestety nie trwało to długo, bo doznał kontuzji. Mam z nim świetne wspomnienia. 

REKLAMA
REKLAMA

Czas kontynuować tę południowoamerykańską historię. 
Bardzo dziękuję.

Ma Pan swoją jedenastkę marzeń z Ameryki Południowej?
Trudno powiedzieć, bo trenowałem wielu zawodników. To niełatwe, ale spróbuję. Bramkarz – Dida. Prawy obrońca – Cafú. Lewy obrońca – Marcelo. Z przodu to już naprawdę trudno – Rivaldo, Ronaldinho, Ronaldo. W pomocy miałem Kakę, Pato, wcześniej w Parmie Amarala, Emersona. W obronie Roque Júniora, Thiago Silvę, Davida Luiza. To mogłaby być świetna drużyna.

A próbował Pan już jakiejś brazylijskiej kuchni? Co najbardziej smakowało?
Zdziwiło mnie trochę, że w Brazylii je się dużo polenty. W mojej rodzinnej miejscowości to bardzo popularne danie – jadłem je codziennie jako dziecko. Bardzo mi się spodobało, że w Brazylii też je się polentę.

Co jeszcze urzekło Pana w Rio?
Widok z Corcovado.

Co przyciąga uwagę, jeśli chodzi o Brazylijczyków?
Są bardzo gościnni. Czuję się tu naprawdę dobrze przyjęty. I nie mówię tego tylko o sobie – wielu ludzi, którzy tu przyjeżdżają, podkreśla właśnie tę otwartość i serdeczność Brazylijczyków.

Czy jest coś, co szczególnie chciałby Pan zobaczyć?
Nie znam jeszcze dobrze Brazylii – jak mówiłem, po raz pierwszy byłem w Rio. Ale chciałbym zobaczyć Bahíę, ogólnie cały kraj. Nigdy nie byłem w Porto Alegre, mieście Falcão. Chcę pojechać do Belo Horizonte, żeby spotkać się z moim przyjacielem Cerezo. Mam wiele planów. Zamieszkam w Rio i wykorzystam ten czas, by lepiej poznać Brazylię.

REKLAMA
REKLAMA

A zostanie Pan tu na karnawał?
Oczywiście, że tak!

Dziękuję bardzo!
To była przyjemność.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (15)

REKLAMA