Rywalizacja Valencii z Tenerife była bardzo jednostronna. Taronges wygrali 3:0 i po raz trzeci w historii zameldowali się w finale. Kanaryjczycy nigdy nie byli w finale, ale dali niewiele argumentów, żeby to zmienić. Z przewagą własnego parkietu do tego pojedynku przystępowała Valencia i wykorzystała to w pełni, dwukrotnie rozbijając Tenerife: 83:65, 105:74. Wczoraj rywalizacja przeniosła się na Wyspy Kanaryjskie i mecz był o wiele bardziej wyrównany. Jeszcze w trzeciej kwarcie Tenerife miało dwucyfrową przewagę, ale Valencia bardzo szybko to zmieniła za sprawą znakomitej gry Brancou Badio.
Niepokojąca ze strony Realu Madryt może być sytuacja Davida Krämera, który od momentu ogłoszenia porozumienia z Królewskimi grał coraz słabiej, aż w końcu na rywalizację z Valencią został pozostawiony poza kadrą. Być może chodziło o jakiś uraz, jednak w ostatnich tygodniach brakowało u Niemca tego błysku, którym ściągnął na siebie uwagę madrytczyków.
W grze pozostaje jeszcze drugie miejsce w półfinale. Real Madryt ma szansę, by zająć je już dzisiaj, jeśli po raz trzeci pokona Unicaję. Drużyna z Malagi z kolei liczy na przedłużenie rywalizacji, chociaż warto w tym miejscu przypomnieć, że nikomu w historii Ligi Endesa nie udało się odrobić straty 0:2 w półfinale.
Trzeci mecz Realu Madryt z Unicają rozpocznie się dzisiaj o 17:00. Transmisję na żywo będzie można zobaczyć na Sporklubie i na Canal+ Sport.
Półfinały Ligi Endesa (rywalizacja do 3 zwycięstw):
- Real Madryt – Unicaja 2:0
- Valencia – Tenerife 3:0
Komentarze (0)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się