Nie była to zbyt duża niespodzianka. Niektórzy zdawali sobie sprawę, że DKV Joventut zdolny jest do pokonania Realu. Ci, którzy nie mieli o tym pojęcia, przekonali się o tym podczas niedzielnego wieczoru. Goście z Badalony, wygrywając w Madrycie, przełamali złą passę na tutejszym parkiecie, na którym nie potrafili zwyciężyć od dziesięciu lat. Pomimo iż zawodnicy Joventutu dominowali w niemal całej części spotkania, Real Madryt potrafił w końcówce zagrozić rywalom, dzięki (uwaga, niespodzianka!) Louisowi Bullockowi. To jednak nie wystarczyło.
Początek meczu był niemal identyczny do tego, który kibice oglądali w czwartek. DKV poczęli dominować, byli bardziej skoncentrowani i skuteczniejsi niż koszykarze Realu Madryt. Nie było to spowodowane nadzwyczajnymi wyczynami gości - jedyny celny rzut ze strony Los Blancos w pierwszych pięciu minutach to „trójka" niezawodnego Bullocka. Można było odnieść znaczące wrażenie, iż koszykarze Joventutu wkładali w grę jeszcze więcej, niż w spotkaniu poprzednim, czwartkowym, które przegrali.
Po trafieniu Flisa, przewaga gości wzrosła do pięciu punktów (11:16). Madridistas brakowało pewności siebie, przez co popełniali błędy, w głupi sposób tracili piłkę i byli skazani na to, co DKV wychodzi najlepiej - kontratak. To, czego brakowało, wniósł do drużyny Charles Smith, a jego dwa wykorzystane rzuty osobiste zmniejszyły nieco dystans do przeciwników. Na boisku pojawił się jednak były zawodnik Realu Madryt, Elmer Bennett, którego „trójka" i dwa rzuty wolne przesądziły o ośmiopunktowej przewadze Joventutu pod koniec pierwszej kwarty (13:21).
Zupełnie inny zespół Królewski wyszedł na parkiet na drugie 10 minut. Nie chodzi tu nawet o skład, lecz o mentalność. Smith, na spółkę z Tunçerim, pokazali kolegom, że nie bez przyczyny ich drużyna znalazła się w półfinale i walczy o finał rozgrywek. Real, dzięki dwóm wspomnianym panom, wyszedł na dwupunktowe prowadzenie (29:27). Wszystko było podobne do pierwszego meczu, czyli... czyżby zapowiadała się nasza ulubiona, nerwowa końcówka? Jakżeby inaczej. Ostatecznie, na przerwę szczęśliwsi o cztery punkty schodzili zawodnicy przyjezdni (31:34).
Wbrew proroctwom o wyrównanej drugiej części spotkania, Joventut zaliczył serię 8:0, powiększając swoją przewagę. Sytuację próbował podratować Raúl López, który prowadził swój zespół do zmniejszenia strat, ale koszykarze DKV byli zmobilizowani i myśleli tylko i wyłącznie o jednym - pierwszym od dziesięciu lat zwycięstwie w Vistalegre. Byli na najlepszej ku temu drodze, tym bardziej, że celny rzut osobisty Flisa powiększył różnicę do dziesięciu punktów (44:54). Z takim rezultatem nie godzili się wszyscy Madridistas, ale znalazł się tylko jeden odważny, który potrafił to zaprezentować.
Zagadka nie jest trudna - był to Louis Bullock. Sweet Lou zanotował dwa trafienia zza linii 6,25m, pobudzając kolegów z drużyny do życia i wlewając w ich serca nadzieję na korzystny wynik.
Chwilę po rozpoczęciu finałowej kwarty, Real Madryt wyszedł na trzypunktowe prowadzenie (60:57). Gra Królewskich była jednak dużo ostrożniejsza, ponieważ kilku zawodników zbliżało się nieubłaganie do granicy pięciu przewinień osobistych. Ostatnie minuty, tradycyjnie, były bardzo zacięte, przez co o wygranej jednej z drużyn mógł zadecydować najmniejszy błąd. Jednak to nie błąd, a Rudy Fernández przechylił szalę zwycięstwa na stronę gości. Real Madryt nie zdołał się już podnieść.
Joventut po raz pierwszy od dziesięciu lat zwycięża w Madrycie. Dużo gorszą wiadomością jest to, iż następne dwa spotkania będą rozgrywane na gorącym terenie w Badalonie, skąd Królewscy powinni wywieść chociażby jedno zwycięstwo, aby wrócić do Vistalegre i powalczyć o sam finał, a będzie to zadanie niezwykle trudne. W innym przypadku - do zobaczenia w następnym sezonie.
69 - Real Madryt (13+18+20+18): Tunçeri (5), Bullock (18), Mumbrú (-), Reyes (9), Moiso (-) - Hervelle (13), Raúl López (7), Smith (13), Tomas (-), Sekulić (4);
76 - DKV Joventut (21+13+20+22): Huertas (2), Sullivan (2), Rudy Fernández (15), Barton (13), Archibald (7) - Flis (11), Betts (5), Lavińa (3), Bennett (12), Rubio (-), Vázquez (6).
Play-offy ACB: Joventut odrabia
Real Madryt 69:76 DKV Joventut
REKLAMA
Komentarze (8)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się