„Co się stało po trzecim golu? Wynik mógł być lepszy. Trochę cierpieliśmy, ale to miłe zwycięstwo”. Słowa Carlo Ancelottiego zapytanego o to, dlaczego Real Madryt cierpiał do samego końca, aby zdobyć trzy punkty w meczu z Celtą, odzwierciedlają to, co w ostatnich kilku meczach przeżywał zespół, który nie jest w stanie zamykać spotkań. Doprowadziło to choćby do porażki z Barceloną w finale Copa del Rey.
AS stwierdza, że Fede Valverde był bardziej krytyczny w wywiadzie dla RMTV: „Ważne było, aby wygrać i zagraliśmy bardzo dobrą pierwszą połowę... ale potem się rozpadliśmy. A to zdarzało się już wiele razy, w wielu rozgrywkach. Tak nie może być, tak nie może być. Daliśmy naszym rywalom wiele minut na odbudowanie się, by poczuli się komfortowo. Oni oczywiście są świetną drużyną, grają bardzo dobrze i przysporzyli nam kłopotów”, powiedział Urugwajczyk, po czym kontynuował: „W pierwszej połowie pokazaliśmy bardzo dobrą grę piłką i dobre nastawienie w bronieniu. Tego mocno nam zabrakło w drugiej połowie i to trzeba poprawić”.
AS zauważa, że ostatnie spokojne zwycięstwo Los Blancos miało miejsce 23 lutego. Podopieczni Ancelottiego pokonali Gironę 2:0, po golach Modricia i Viniciusa. Była to 25 kolejka La Ligi. Od tego czasu minęło 70 dni, podczas których Królewscy rozegrali 16 meczów (we wszystkich rozgrywkach), z następującym bilansem: dziewięć zwycięstw (wszystkie minimalnie), jeden remis (przeciwko Realowi Sociedad w Copa del Rey) i sześć porażek, z czego pięć minimalnych,
Real przegrywał po golach w ostatnich minutach z Valencią (1:2, gol Hugo Duro w 95. minucie), Arsenalem (1:2, gol Martinelliego w 93. minucie) i 2:3 z Barceloną, w finale Pucharu Króla, kiedy Koundé strzelił w 116. minucie dogrywki, dając trofeum Katalończykom...
W meczu z Celtą Real prawie wypuścił z rąk prowadzenie, mimo że miał przewagę trzech trafień w 48. minucie, kiedy Mbappé otrzymał piękne podanie od Gülera i strzelił swojego 35. gola w sezonie. W tym momencie wszystko wydawało się być rozstrzygnięte. Gra Celty poprawiła się jednak wraz ze zmianami, zwłaszcza dzięki obecności Ilaixa w środku pola i po wprowadzeniu Iago Aspasa. Dwa gole gości przestraszyły kibiców, którzy obawiali się najgorszego.
Mimo że Los Blancos mieli trzy dogodne szanse, nie potrafili przypieczętować wygranej. Mbappé posłał piłkę w trybuny, Brahima uderzył słabo i prosto w ręce Guaity, a Bellingham stracił piłkę, gdy miał Viniciusa samego na lewej flance, co zirytowało jego kolegę z drużyny i fanów Królewskich.
AS wyróżnia, że przy dwóch minimalnych zwycięstwach w lidze podopieczni Ancelottiego przeprowadzali remontady. Z Leganés przegrywali, zanim Bellingham i Mbappé odwrócili sytuację w drugiej połowie. Przegrywali także przeciwko Villarrealowi, ale po dublecie Kyliana Mbappé, zabrali trzy punkty do stolicy. Real cierpi zbyt często, jak na drużynę o takich możliwościach.
Komentarze (6)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się