Co dokładnie powiedział sędzia VAR dzisiejszego finału?
To, co wydarzyło się w piątek, nie było wyłącznie wybuchem złości, o którym się nie pamięta po kilku minutach, pisze MARCA. Przez długi czas widmo rezygnacji było realne, choć madrycka gazeta podkreśla, że rozmowy toczyły się wśród osób zarządzających klubem i żadna informacja nie dotarła do organizatora rozgrywek.
Real Madryt zawsze uważnie monitoruje to, co dzieje się wokół sędziów podczas swoich spotkań, a według Marki dziś Królewscy będą jeszcze bardziej wyczuleni. Każdy szczegół, gest czy znak będą dokładnie analizowane, ponieważ – jak przyznaje sam klub – istnieje już publiczny dowód na to, że nie są sądzeni w ten sam sposób co inne zespoły.
Wczorajsza sytuacja doprowadziła do tego, że Królewscy mieli poczuć się skazani przed rozpoczęciem procesu. W każdym szanującym się postępowaniu strona ma prawo zakwestionować sędziego, który publicznie wypowiada się w danej sprawie lub podważa jedną ze stron przed rozpoczęciem swojej pracy. Real zrozumiał jednak trudną sytuację Federacji i to, jakie konsekwencje mogłaby mieć zmiana zespołu sędziowskiego.
Przedstawiciele Realu Madryt, Hiszpańskiej Federacji Piłkarskiej i Wyższej Rady Sportu rozmawiali w poszukiwaniu rozwiązania, które nie nastąpi w trybie natychmiastowym. Zmiana w kierownictwie sędziowskim była już rozważana i wszystko wskazuje na to, że w najbliższych tygodniach – po zakończeniu sezonu ligowego – wreszcie nastąpi. Na czele Komitetu Technicznego Arbitrów, któremu przewodzi Luis Medina Cantalejo, stanie ktoś inny.
MARCA konkluduje, że choć González Fuertes nie pojawi się dziś na boisku, wie – i Real Madryt tego nie ukrywa – że wszyscy będą go bacznie obserwować. Niezależnie od tego, czy jego decyzje będą miały jakieś znaczenie, w Valdebebas wszystko będzie przeanalizowane, zwłaszcza to, co dzieje się w sali VOR (Video Operations Room).
Komentarze (7)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się