Niewiele rzeczy sprawia, że Carlo Ancelotti podnosi ton wypowiedzi. Jedną z nich jest jednak zlekceważenie szansy na zamknięcie meczu. Młodszym piłkarzom przypomina o tym na co dzień. Pewny gol albo przynajmniej najprostsze rozwiązanie – to obsesja Włocha, gdy pojawia się okazja, by rozstrzygnąć losy spotkania. Endrick doskonale o tym wiedział, a mimo to popełnił błąd, próbując błyszczeć, zamiast wybrać najprostsze wyjście, opisuje MARCA i odnosi się do odpowiedzi szkoleniowca podczas pomeczowej konferencji prasowej.
Chcę zapytać o mecz Endricka. Miał dwie sytuacje sam na sam. Pierwszą obronił Soria. W drugiej mógł podjąć złą decyzję. Widziałem, że wtedy się pan zezłościł i zawołał z rozgrzewki Bellinghama. Co sądzi pan o tych dwóch sytuacjach?
Cóż, miał dwie okazje. Moim zdaniem przy pierwszej nie mógł zachować się lepiej, a przy drugiej mógł być spalony. Mógł być, ale faktycznie nie może robić takich rzeczy. Jest młody i musi się uczyć. On musi uderzać jak najmocniej, a nie robić coup de théâtre [francuskie stwierdzenie, dosłownie tłumaczy się je jako „teatralny zwrot akcji”]. Coup de théâtre w futbolu nie istnieje.
Najprostsze rozwiązanie, aby strzelić gola to jedna z zasad trenera Realu Madryt – jeśli ktoś ją złamie, szybko trafia do „lodówki”. Przekonał się o tym Álvaro Morata, który w sezonie 2013/2014 był zmiennikiem Benzemy i musiał wykorzystywać każdą minutę na boisku. Morata wchodził głównie z ławki, rzadko zaczynał mecze od pierwszej minuty, ale zawsze starał się zostawić po sobie ślad. Do czasu. W meczu z Realem Valladolid na Santiago Bernabéu, przy wyniku 4:0, wszedł na boisko na kwadrans przed końcem z jasnym poleceniem od trenera: „Żadnych podcinek, jeśli masz okazję na gola”. Chwilę później miał szansę – stanął oko w oko z Mariño i właśnie wtedy zdecydował się na podcinkę, nie trafiając do siatki. Choć wynik był już rozstrzygnięty, Ancelottiemu to się nie spodobało, przypomina MARCA.
Konsekwencje? Nie pojawił się na boisku w sześciu z ośmiu kolejnych spotkań. Z czasem odzyskał miejsce w składzie, odgrywając nieco ważniejszą rolę niż obecnie Endrick. Sezon zakończył z około tysiącem minut na koncie – rozegrał 34 mecze, strzelił dziewięć goli i zaliczył jedną asystę. Jak sam później przyznał, nie łączyła go z trenerem szczególnie bliska relacja. Kilka miesięcy później Morata, już jako zawodnik Juventusu, strzelił gola, który wyeliminował Real Madryt z Ligi Mistrzów i praktycznie przypieczętował odejście Ancelottiego z ławki Królewskich, stwierdza MARCA.
Nico Paz i jego zniknięcie
W poprzednim sezonie Nico Paz zanotował osiem występów z rzędu, strzelił nawet swojego pierwszego gola w Lidze Mistrzów. A potem nagle zniknął. Stało się to po meczu z Arandiną w Pucharze Króla, rozegranym w styczniu. W tamtym spotkaniu źle rozegrał kontratak – nie podał piłki Gülerowi, który znajdował się w lepszej pozycji. Publicznej reprymendy jednak nie było. Faktem jest natomiast, że nie zagrał już ani minuty do końca sezonu i wrócił do gry w Castilli, zauważa MARCA.
Dziś Nico Paz błyszczy w Como, prowadzonym przez Cesca Fàbregasa, i nie byłoby zaskoczeniem, gdyby wrócił do Realu Madryt. Królewscy nadal mają nad nim pełną kontrolę – w praktyce to wciąż ich zawodnik, podsumowuje MARCA.
Komentarze (140)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się