PRZEDMECZOWA KONFERENCJA
[gdzie słowo „palo” może odnosić się do ciosu czy uderzenia, ale też do słupka]
[COPE] Po dwóch ciosach, jakie otrzymaliście...
[przerywa] Nie, jednym ciosie, bo pierwszy mecz wygraliśmy, a potem przy tym rzucie karnym stawiamy wielokropek...
Co z karnym?
Karnym, w którym Julián [Álvarez] widocznie dotknął piłkę dwa razy. Bo mówisz, że to dwa ciosy. Nie, to nie były dwa ciosy. To był jeden cios.
Ja mówię o ciosie mentalnym po porażce w Lidze Mistrzów.
Ale nie przegraliśmy w Lidze Mistrzów. Wygraliśmy w Lidze Mistrzów, ale zostaliśmy wyeliminowani.
Chodziło mi o to i o mecz z Barceloną w La Lidze.
Teraz się zgadza, jeden cios. Od Barcelony, a drugi to było coś dziwnego... [macha ręką]
Po odpadnięciu z Ligi Mistrzów...
[przerywa] Teraz dobrze! Teraz tak! [śmiech]
Jak czuje się Simeone? Jak mentalnie czuje się pan po tych 15 dniach bez rywalizacji? O czym pan myślał?
Cholernie źle. Cholernie źle w pierwszych dniach. Szczerze, to mnie uderzyło, bo jak mówię, nie sądzę, że w pierwszym meczu [czyli rewanżowym z Realem] dokonała się sprawiedliwość, o czym już rozmawialiśmy. W drugim meczu z Barceloną wykonaliśmy ogromny wysiłek. Rozegraliśmy wielki mecz do 70. czy 75. minuty, a potem zdolności rywala nas pokonały i przeszliśmy z 2:0 do 2:4. To było coś ciężkiego, ale wróciliśmy. Wracamy z dużymi chęciami i dużą energią. Spędziłem trochę czasu w Argentynie, by spotkać się z rodziną i odwiedzić miejsce moich narodzin. Miejsce, gdzie dorastałem. Nabrałem energii od moich bliskich.
POMECZOWA KONFERENCJA
[Radio Nacional] Drużyna podchodziła do meczu po kilku ciężkich ciosach. Dzisiaj też nie wygraliście. Czy macie odczucie, że w środę [w Pucharze Króla z Barceloną] drużyna zagra o sezon?
Cóż, podejdźmy do tego krok po kroku. Uważam, że nie zagraliśmy źle w Lidze Mistrzów. Rozegraliśmy bardzo dobrą Ligę Mistrzów. Wygraliśmy spotkanie, które rozegraliśmy w domu. Następnie decyzja sędziego i UEFA sprawiła, że odpadliśmy przez rzekome dotknięcie Juliána przy karnym. Ja naprawdę nie uznaję tego za cios. Absolutnie nie. Tak, [uważam za cios] mecz z Barceloną z powodu tamtego entuzjazmu, bo prowadziliśmy 2:0 i strzelili nam 4 gole w końcówce. To naprawdę wielka drużyna, która nie wybacza, kiedy ty trochę opadasz. Tak, tego meczu żałujemy. A dzisiaj moim zdaniem kontrolowaliśmy mecz do 70. minuty. Do tego momentu nie działo się absolutnie nic i przyszedł karny [dla Espanyolu], który zaprowadził nas do miejsca, w którym jesteśmy teraz.
Komentarze (90)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się