Jednym z nielicznych pozytywów krótkiej kadencji Rafy Beníteza na ławce trenerskiej Realu Madryt było sprowadzenie Lucasa Vázqueza. Skrzydłowy był jego pierwszym życzeniem po objęciu drużyny, a klub – po początkowym zaskoczeniu – zapłacił milion euro za wykupienie wychowanka, który wyróżniał się wtedy w Espanyolu. To był świetny ruch. W kadrze nie możesz mieć 25 gwiazd, a Lucas, który nigdy nią nie był, doskonale zna swoje ograniczenia i potrafił zbudować w Realu solidną karierę, maksymalnie wykorzystując to, co ma. Jego wszechstronność, waleczność i inteligencja w przyjmowaniu swojej roli oraz gotowość do gry tam, gdzie potrzebuje trener – czy to na skrzydle, czy na boku obrony – sprawiły, że przez 10 sezonów w Realu Madryt rozegrał mnóstwo minut, mimo że nigdy nie był podstawowym zawodnikiem.
Problem w tym, że z powodu okoliczności – głównie poważnej kontuzji Carvajala – w tym sezonie Lucas Vázquez faktycznie jest podstawowym graczem. Wyszedł w wyjściowym składzie 28 razy w 39 meczach. I brutalna prawda jest taka, że jako prawy obrońca nie prezentuje poziomu, jakiego wymaga się w Realu Madryt. W wieku 33 lat jego organizm nie odpowiada już jak dawniej, a niestety zbyt często można go zobaczyć w niekorzystnym świetle przy akcjach defensywnych – jak choćby dziś przy golu na 1:2 dla Leganés, kiedy jego stroną przeszła akcja, zostawiając po sobie idealnie wolną przestrzeń, bo Lucas znajdował się zbyt wysoko.
W obliczu jego słabej formy i niepewności co do powrotu Carvajala, klub w styczniu dopiął umowę z Alexandrem-Arnoldem. Ancelotti z kolei zdecydował się poświęcić Valverde – swojego człowieka od wszystkiego – świadomy dziury, jaką ma w obronie. Problem w tym, że po drugiej stronie sytuacja nie wygląda lepiej: Mendy jest nie do poznania, a Fran García ledwo nadąża za wymaganiami Realu, zwłaszcza w defensywie.
Tak czy inaczej, do końca sezonu pozostały dwa miesiące, w trakcie których stawką będą trzy trofea. I panuje przekonanie, że ten zespół zajdzie tak daleko, jak poniosą go ofensywni zawodnicy, bo od obrońców w tym roku trudno oczekiwać zbyt wiele. Nie pomaga też fakt, że piłkarze ofensywni nie chcą mieć nic wspólnego z tą nieprzyjemną sprawą, jaką jest defensywa. Ale to już zupełnie inna historia.
Komentarze (27)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się