Dorival Júnior, selekcjoner reprezentacji Brazylii, pozna swoją przyszłość w piątkowe popołudnie podczas spotkania z Ednaldo Rodriguesem. Po najwyższej porażce w historii eliminacji mistrzostw świata – 1:4 z Argentyną – jego sytuacja jest bardzo trudna, zauważa MARCA.
Z perspektywy Brazylii pojawiają się trzy nazwiska. Carlo Ancelotti od dawna jest „zakazanym marzeniem” Brazylijskiej Federacji Piłkarskiej oraz jej prezesa, Ednaldo Rodriguesa. Klęska z Argentyną przyspieszyła działania w sprawie włoskiego szkoleniowca, ale w Brazylii wiedzą, że zatrudnienie Carletto byłoby możliwe dopiero po Klubowych Mistrzostwach Świata w czerwcu… i zależnie od tego, co stanie się z Ancelottim w samym Realu Madryt. Brazylijscy działacze będą próbowali go przekonać, ale Carlo traktuje Królewskich jako priorytet, a jego kontrakt obowiązuje do czerwca 2026 roku, przypomina MARCA.
W ostatnich godzinach do „gry” dołączył jednak dobrze znany kibicom Atlético – były zawodnik Los Rojiblancos, Filipe Luís, który w wieku 39 lat już daje się poznać jako obiecujący trener Flamengo, klubu z największą presją i największą liczbą kibiców w całym kraju, donosi MARCA.
Filipe ma za sobą dopiero rok trenerskiej kariery, ale już zdobył Puchar Brazylii, Superpuchar Brazylii oraz mistrzostwo stanu Rio de Janeiro. Pomimo braku doświadczenia i młodego wieku, wiele osób domaga się, by to właśnie on objął kadrę narodową.
Trzecim kandydatem, który w Brazylii zyskuje coraz większe poparcie, jest doświadczony trener saudyjskiego Al-Hilal – Jorge Jesus. To bezpieczna opcja ze względu na jego bogate doświadczenie, choć mniej atrakcyjna niż faworyt CBF, Ancelotti. W jego przypadku również trzeba by było poczekać do zakończenia Klubowych Mistrzostw Świata, w których udział weźmie także Al-Hilal. Jorge Jesus ma już za sobą triumf w Copa Libertadores jako trener Flamengo z Rio de Janeiro, podsumowuje MARCA.
Komentarze (4)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się