– To był trudny mecz od samego początku. Po straconym golu wiedzieliśmy, że będą dobrze bronić i szukać szansy na drugą bramkę. Ja próbowałem nie stracić tego drugiego gola. Pod względem osobistym był to kompletny występ, ale drużynowo było trudno. Oni bronili się bardzo nisko i nie znajdowaliśmy miejsca, żeby stworzyć zagrożenie. Rywalizowaliśmy jednak do końca. Próbowaliśmy do końca, chcieliśmy strzelić na remis i wygrać dwumecz, ale doszło do karnych, gdzie zespołowi poszło świetnie.
– Przygotowanie karnych? Spojrzeliśmy, kto został na boisku i mógł strzelać. Sørloth zawsze zmienia stronę. Ostatnio trafił w lewą stronę [bramkarza] i uznaliśmy, że teraz zmieni stronę, ale tego nie zrobił [śmiech]. Mimo wszystko uderzył doskonale. Julián Álvarez strzelił poprzednio w derbach w środek. Uznaliśmy, że on mimo wszystko preferuje lewą stronę. U Correi wiedzieliśmy, że na pewno uderzy w prawo i szkoda, że tego nie obroniłem. Dotknąłem ją, ale to nie było wystarczające, bo strzelił mocno. O Llorente nie mieliśmy raportów. Znałem go z treningów sprzed lat, lubił wtedy strzelić po przekątnej. Tam się rzuciłem, a on trafił w poprzeczkę. Tyle, to cała analiza.
– Anulowany karny Juliána Álvareza? Poślizgnął się i widziałem, że piłka dziwnie poleciała. Powiedziałem liniowemu za bramką, że moim zdaniem dotknął piłkę podwójnie, a on odpowiedział, że to sprawdzają, bo analizują każdego karnego. Ostatecznie tak właśnie było. To jego pech, ale czasami tak może się zdarzyć.
– Simeone krzyczał, żeby podniósł rękę ten, kto widział podwójne odbicie? UEFA widzi to wyraźnie. [śmiech] Ja jestem zmęczony zawsze tym zgrywaniem ofiary i wiecznym płaczem o te rzeczy. Myślę, że sędziowie nie chcą sprzyjać jednej drużynie ani w Hiszpanii, ani w Europie. Myślę, że finalnie oni widzieli to wyraźnie i tak to odgwizdali. W końcu to też ludzie i mogą się mylić, ale tu moim zdaniem dobrze widzieli to w sali VAR, gdzie mają dużo kamer i dużo obrazków. Nie wiem... Może jeśli prowadzisz 1:0 od 1. minuty i nie szukasz drugiej bramki, to tu leży jego błąd w meczu? Ale my też raczej nie mieliśmy sytuacji na zwycięstwo. On będzie tak gadać, by zmieszać te rzeczy.
– Simeone pomylił się w planie na dwumecz? Nie, nie pomylił się, bo doszli do karnych i to coś dobrego. Na koniec każdy wybiera swoje. Oni chcieli odebrać pierwszoplanowe role Viniemu i Kylianowi, anulować ich szybkość i wyszło im dobrze, bo dzisiaj nie mieliśmy żadnej klarownej okazji. Poszło im więc dobrze, ale ja myślałem, że nacisną mocniej po 1:0, by znaleźć drugiego gola, bo my też nie graliśmy najlepszego meczu. Ostatecznie mecz poszedł w swoim kierunku i doszliśmy do karnych, które zawsze są rzutem monetą.
– Podoba mi się taki awans? Tak. Myślę, że w pierwszym meczu byliśmy lepsi. Nie udało się jednak wygrać wyżej. Dzisiaj rywalizowaliśmy, oni byli lepsi i mieli okazje, więc mogli zasługiwać na coś więcej, ale awansowaliśmy my.