Trzy godziny przed pierwszym gwizdkiem na stadionie Los Rojiblancos bramki na obiekcie Królewskich były już otwarte dla kibiców, którzy chcieli zobaczyć potyczkę między Castillą i Rayo Vallecano. Starcie to było ostatnim, jakie na Bernabéu miał okazję rozegrać Laurie Cunningham. Goście w tamtym sezonie za wszelką cenę chcieli wreszcie wrócić na najwyższy szczebel rozgrywkowy, do którego nie byli w stanie dobić od 1980 roku. Latem prezes Rayo, Francisco Fontán, dokonał dwóch przyciągających uwagę transferów. Pod względem medialnym były to ruchy zdecydowanie dające rozgłos godny klubu La Ligi, wprowadza w dzisiejszą lekcję historii MARCA.
22 lipca na Vallecas zaprezentowano Hugo Maradonę, brata Diego. „Jestem bardziej ofensywnym graczem niż mój brat. O Rayo wiedziałem, że jest bardzo znaną drużyną. Dlatego też wybrałem tę ofertę spośród innych”, tłumaczył podczas pierwszego spotkania z dziennikarzami. Tego samego dnia sternik Rayo doszedł też jednak do porozumienia z innym głośnym nazwiskiem. Mowa o Laurie'em Cunninghamie, który w przeszłości zaliczył już jeden pobyt w klubie.
Anglik wylądował w Hiszpanii w 1979 roku. Real Madryt zapłacił za niego West Bromowi zawrotną wówczas kwotę 100 milionów peset. W białej koszulce atakujący występował przez cztery sezony, które jednak w znacznej mierze naznaczyły kontuzje. Zagrał w jednym finale Pucharu Europy, gdzie jednak Los Blancos przegrali z Liverpoolem. Cunningham świeżo po trzymiesięcznej kontuzji zagrał od początku.
Następnym przystankiem w karierze Brytyjczyka był Sporting Gijón. Później zaś trafiał jeszcze do Manchesteru United, Marsylii i Leicester. Latem 1986 roku po długich negocjacjach Rayo udało się zawrzeć z Cunninghamem obowiązujące przez jeden sezon porozumienie. Piłkarz początkowo zażyczył sobie pensji na poziomie 15 milionów peset. Stanęło na jednej trzeciej tej sumy.
Zespół prowadzony przez Hectora Nuñeza i z doświadczonym Rubenem Cano w roli największej gwiazdy nie zdołał zająć miejsca w górnej części tabeli. Wówczas rozgrywki odbywały się jednak w dziwacznym systemie, gdzie aż 12 z 18 zespołów brało udział w barażach o awans. Drużyny dzielono później na dwie grupy w zależności od tego, czy zajęły w trakcie sezonu zasadniczego miejsce parzyste, czy też nieparzyste. Cunningham zaliczył w barwach Rayo 37 meczów, w których zdobył trzy bramki. Zgodnie z początkowymi ustaleniami po zakończeniu sezonu odszedł z klubu. Najpierw udał się na pół roku do Belgii, później podpisał kontrakt z Wimbledonem. Po krótkim czasie wrócił jednak do Rayo.
„Lubię Vallecas. Nigdy nie dano mi swobody w grze, nie mogłem ze środka pola podłączać się do ataku. Chciałbym występować na swojej pozycji i mam nadzieję, że w Rayo będę miał ku temu szansę. Konkurencja w kadrze jest jednak duża”, przypomina fragment swojego wywiadu MARCA. Anglik zdradził też, dlaczego zdecydował się na powrót. „Bardzo chciałem wrócić do Madrytu, by dołączyć do mojej żony i dziecka, którzy wciąż tu mieszkają”, wyznał.
Rayo wreszcie awansowało do La Ligi, choć musiało się po drodze sporo napocić. Awans udało się wywalczyć dopiero w ostatniej kolejce dzięki wygranej nad Deportivo u siebie. Tamtego dnia jeszcze bardziej na znaczeniu nabrał jedyny gol Cunninghama w tamtym sezonie. Laurie na kwadrans przed końcem otworzył wynik spotkania z Castillą na Bernabéu. Trenerem rezerw Królewskich był wówczas Vicente del Bosque, a wielką nowością był fakt, że mecz transmitowała madrycka telewizja. Cunningham nigdy więcej nie miał już okazji zagrać na Bernabéu.
Do potyczki Castilli z Rayo doszło na sześć kolejek przed końcem. Decydujące o awansie spotkanie z Deportivo Anglik oglądał z trybun. Podczas celebracji przyznał, że bardzo cierpiał, obserwując poczynania kolegów w tej roli. Kłopoty zdrowotne nie dawały mu spokoju praktycznie przez cały sezon. Rayo nie było przez to zbyt chętne do przedłużenia z zawodnikiem kontraktu. Choć działacze z założenia nie zamierzali tego robić, to jednak teoretycznie furtka do rozmów pozostawała otwarta.
Wówczas jednak 15 lipca 1989 roku wydarzyła się tragedia. O 6:45 Seat Ibiza o numerach M-6296-HM wjechał z impetem w latarnię blisko Puerto de Hierro. Cunningham zginął na miejscu. „Pracowaliśmy nad jego pozostaniem z nami”, mówił ze łzami w oczach trener Rayo, Felines…
Komentarze (0)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się