Czy zwycięstwo na Coliseum było oczekiwanym punktem zwrotnym?
Tak, po porażce w Vigo, która bolała ze względu na jej przebieg, nastąpiła zmiana nastawienia. Pokazaliśmy to w Lidze Konferencji, a także w meczach La Lidze, w których zaprezentowaliśmy się bardzo dobrze. Nie lubię dramatyzować, mówiąc, że każdy mecz to finał, ale zdobycie trzech punktów kosztuje naprawdę dużo.
Jak ważne było przyjście Antony’ego i Cucho?
Lubię, gdy do zespołu dołączają ludzie z pokorą i gotowością do ciężkiej pracy. Jakość i decydujące akcje, jakie mogą dać drużynie, pokazują już sami. To zawodnicy, którzy mieli ważne role w swoich poprzednich klubach, a teraz wnoszą wiele do naszego zespołu i jesteśmy bardzo zadowoleni, że tu są.
A co powiesz o Jesúsie? Czy porównania do nowego Joaquína są przesadzone?
Jesúsa trzeba otoczyć opieką i spokojem. Musimy pozwolić mu się rozwijać, dawać mu odpowiednie wskazówki w kluczowych momentach, a resztę zrobi futbol. Nie ma co przesadzać – to bardzo młody chłopak, na szczęście z dobrze poukładaną głową. Reszta przyjdzie naturalnie. Spokojnie z Jesúsem.
Pracowałeś z Zidane’em, Mourinho, Bielsą… Co wyróżnia Pellegriniego?
Trener świetnie zarządza zespołem i ma coś, co w klubie takim jak Betis jest niezwykle istotne – potrafi zachować spokój zarówno w dobrych, jak i trudniejszych momentach. Dzięki temu drużyna nie daje się ponieść emocjom ani negatywnym seriom, co jest kluczowe.
Dlaczego zdecydowałeś się wrócić do Hiszpanii i wybrać właśnie Betis?
Po czterech latach za granicą, doświadczenia z różnych lig sprawiły, że stałem się lepszym zawodnikiem. Kolejnym krokiem było znalezienie równowagi zarówno pod względem sportowym, jak i osobistym – i powrót do Hiszpanii był najlepszą opcją. Betis przedstawił mi ambitny projekt…
Jesteś tu zaledwie kilka miesięcy, a już nosiłeś opaskę kapitana…
To było dla mnie ogromne wyróżnienie, bo to bardzo ważna rola. Mamy w zespole wielu młodych zawodników i lubię ich wspierać, by czuli się częścią drużyny. To był wyjątkowy dzień.
Dziś czeka cię także wyjątkowy mecz przeciwko Realowi Madryt.
Tak, spędziłem tam mnóstwo lat – trafiłem do klubu jako siedmiolatek i zostałem aż do momentu wypożyczenia do Rayo. Zawsze będę wdzięczny Realowi za wszystko – zarówno za szkolenie, bo to jedna z najlepszych akademii na świecie, jeśli nie najlepsza, jak i za wartości, które wpaja się tam od najmłodszych lat.
W swojej generacji dzieliłeś szatnię z Lucasem Vázquezem. Czy to przykład wartości cantery?
Gra w Realu Madryt jest niezwykle trudna, bo na każdej pozycji rywalizuje się z najlepszymi na świecie. Ale akademia również ma ogromny potencjał, co widać po takich zawodnikach jak Lucas czy Carvajal – idealnym przykładzie tego, że można zostać wypożyczonym, wrócić i odnieść sukces. Podobnie jak Asencio, który teraz prezentuje świetny poziom…
W dniu twojego debiutu w Realu Madryt grał już pewien Modrić, który nadal występuje i strzela gole.
To legenda, wzór dla wszystkich piłkarzy. Praca, którą wkłada w takie bramki czy w utrzymanie się w jednym z najlepszych klubów świata w tym wieku, to efekt codziennego wysiłku. Nikt mu niczego nie podarował, a mimo mniejszej liczby minut wciąż wnosi ogromną wartość do zespołu. Młodzi zawodnicy powinni brać przykład z takich piłkarzy.
W twojej drużynie też jest świetny przykład – Isco, choć wciąż sporo młodszy.
Bardzo się cieszę z jego powrotu, bo dla nas wszystkich to był cios, gdy musiał zrobić krok wstecz, by dojść do siebie. Ale wrócił w wielkim stylu i to nie tylko pod względem techniki – bo talent ma wrodzony – ale także przez to, jak biega, jak pracuje w defensywie, jak naciska na rywali… To zawodnik, którego trzeba brać pod uwagę w kontekście powrotu do reprezentacji.
Jak zatrzymać napastnika takiego jak Mbappé?
W starciach z takimi piłkarzami nie można w każdej akcji próbować pojedynków jeden na jeden, bo ich talent i warunki fizyczne są na niesamowitym poziomie. Kluczem jest gra zespołowa i odpowiednie wsparcie od kolegów – to wtedy tacy zawodnicy mają najtrudniej.
I na koniec – jakie ma pan wspomnienia związane z Ancelottim?
Świetnie zarządza szatnią i całym klubem, co w Realu Madryt jest kluczowe, bo często pozaboiskowe kwestie mają większy ciężar niż te sportowe. Cieszy się ogromnym szacunkiem drużyny. Wiele się od niego nauczyłem i wciąż udowadnia, że jest na najwyższym poziomie – to znakomity trener.
Komentarze (0)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się