Dziś na Santiago Bernabéu zmierzą się Real Madryt i Girona. AS zauważa, że to spotkanie, do którego klub z Girony oczywiście spróbuje podejść jak równy z równym, ale… ekonomia wskazuje na przepaść między oboma klubami. W ostatnich raportach dotyczących limitów płacowych, które publikuje La Liga, Real Madryt przewyższa Gironę dokładnie o 656 017 euro (754 894 kontra 98 877).
W ostatnim oknie transferowym Girona zrobiła jednak coś, czego Real nie zrobił: dokonała transferu. Według Asa w związku z tym można zaryzykować stwierdzenie, że Katalończycy wydali zimą więcej niż Real Madryt. Stało się tak za sprawą jednego bohatera: Arthura Melo. 28-letni pomocnik odszedł z Juventusu dzięki wypożyczeniu, które ma pomóc mu znów poczuć się piłkarzem. Arthur, który nie grał od 29 maja ubiegłego roku, znalazł miejsce u Míchela i w ostatniej kolejce przeciwko Getafe przekonał się, że podjął dobrą decyzję. Mimo że Girona przegrała 1:2, Arthur wszedł na ponad 20 minut i rozegrał niezłe spotkanie.
Girona zapłaciła za jego wypożyczenie 700 tysięcy euro (plus 200 tysięcy ewentualnych bonusów), a piłkarz musiał zrezygnować z dużej części swojej pensji. Girona ma nadzieję przywrócić do formy piłkarza, który w 2019 roku, kiedy grał w Barcelonie, był wyceniany nawet na 70 milionów euro. Obecnie portal Transfermarkt ocenia jego wartość na 5 milionów euro, 14 razy mniej.
AS uważa, że dziś ze względu na absencję Yangela Herrery Arthur Melo mógłby nawet mieć możliwość wyjść w pierwszym składzie. Musi jeszcze nabrać optymalnej kondycji fizycznej, więc mimo wszystko trudno przypuszczać, by był gotowy na 90 minut. Pewne jest, że Míchel chce go w pełni wykorzystać.
Komentarze (6)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się