Głośniki Santiago Bernabéu ogłosiły doliczony czas gry („Szeeeeeść minut”, po czym cały stadion wydał okrzyk, który przeszedł już do historii), a Real Madryt przygotowywał się do kolejnego gola, który dopełniłby remontadę przeciwko Manchesterowi City. Carvajal dośrodkował, Asensio musnął piłkę, a Rodrygo wpakował ją głową do siatki. Totalne szaleństwo. Los Blancos mogli zdobyć jeszcze jedną bramkę przed końcem regulaminowego czasu gry – w tych sześciu minutach mogło wydarzyć się dosłownie wszystko – ale ostateczny cios zadali w dogrywce. Wtedy to Benzema przypieczętował heroiczne zwycięstwo, dając Królewskim awans do kolejnego finału Ligi Mistrzów i nokautując ich nowego wielkiego rywala – City Guardioli.
Obrazki z boiska zobaczyli wszyscy, ale to, co działo się w szatni, pozostaje tajemnicą tych, którzy tam byli. Guardiola przyznał później, że panowała tam cisza: „Nie rozmawialiśmy. Nic. Nie ma słów, które mogłyby oddać to, co czujemy” – powiedział po meczu. Podczas gdy Real Madryt dopisywał kolejną niezapomnianą kartę do swojej historii z Ligą Mistrzów, Manchester City rozpływał się u progu drugiego z rzędu finału, po tym, jak w 2021 roku po raz pierwszy dotarł do decydującego starcia.
Jeden z najbardziej bolesnych ciosów w erze Guardioli właśnie ugodził City prosto w serce. Drużyna opuściła szatnię Santiago Bernabéu, które wciąż znajdowało się w przebudowie i nie było jeszcze w pełni otwarte, a następnie udała się autobusem w dół Castellany do hotelu Mandarin Oriental Ritz, położonego tuż obok Fuente de Neptuno. Tam przez dwa dni przebywali w towarzystwie najbliższych, opisuje Relevo.
Zaledwie kilka godzin wcześniej w ich oczach było jeszcze szczęście i nadzieja, ale po meczu nie pozostało z tego nic. Po południu – optymizm. W nocy – smutek. Do Madrytu przybyli najważniejsi ludzie City, m.in. Ferran Soriano i Khaldoon Al Mubarak. W hotelowym holu, zarezerwowanym wyłącznie dla członków klubu, czekali też bliscy piłkarzy. Po północy do budynku zaczęli wchodzić zawodnicy i sztab szkoleniowy, jeden po drugim, ze spuszczonymi głowami. Resztę nocy spędzili, próbując radzić sobie z porażką w gronie swoich najbliższych, opisuje Relevo.
W najbliższym otoczeniu Pepa Guardioli znajdował się także pisarz David Trueba, jeden z jego najbliższych przyjaciół, który nie chciał przegapić tej nocy w Madrycie. To on starał się podtrzymać trenera na duchu w jednym z najtrudniejszych momentów. Guardiola był zdruzgotany tym, co się wydarzyło. Jego zespół wygrał pierwszy mecz 4:3, a w rewanżu prowadził 1:0 do 89. minuty, ale wszystko wymknęło się spod kontroli. Trueba spędził z nim długą noc. Pep wiedział, że Real Madryt w każdej chwili może zadać piorunujący cios – ostrzegał swoich piłkarzy – ale nie zdołali go powstrzymać.
W kolejnych latach – gdy City i Real Madryt znów spotykali się w Lidze Mistrzów, w 2023, 2024 i teraz 2025 roku – Anglicy zmienili swoją bazę w stolicy Hiszpanii. Zamiast Mandarin Oriental zaczęli zatrzymywać się w Rosewood Villa Magna przy Paseo de la Castellana, niespełna trzy kilometry od Santiago Bernabéu. W ostatnich dwóch sezonach mecze rewanżowe rozgrywano w Manchesterze, co oznaczało, że w Madrycie nie było wielkich świętowań ani dramatycznych eliminacji. Aż do teraz, w 2025 roku. Tym razem wszystko rozstrzygnie się w środę, w świątyni Królewskich, podsumowuje Relevo.
Komentarze (3)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się