Koszykarze Realu Madryt pokonali na wyjeździe Lleidę i stali się samodzielnym liderem Ligi Endesa. Jako jedyni mają na koncie 16 zwycięstw. Wykorzystali wczorajszą wpadkę Unicajy z Breogánem. Lleida zawiesiła poprzeczkę stosunkowo wysoko. Mimo że Królewscy prowadzili przez większość meczu, to ciągle musieli odpierać ataki gospodarzy. Graczem meczu został Mario Hezonja, który zakończył spotkanie z double-double: 22 punkty i 11 zbiórek.
Real Madryt rozpoczął mecz od trzech skutecznych akcji i wyniku 7:0. Lleida, w obawie przed Tavaresem, postawiła w pierwszych minutach niemal wyłącznie na rzuty z dystansu. Musiała przez to poczekać na punkty, ale w końcu dwukrotnie trafił Walden. Królewscy również zaczęli rzucać z obwodu i wychodziło to bardzo dobrze. Trafiali kolejno Abalde, Campazzo, Llull i Fernando, przez co przewaga madrytczyków błyskawicznie rosła, bo towarzyszyła temu solidna gra w defensywie (8:21). Dopiero w końcówce kwarty Lleida złapała rytm i seria 7:0 zmusiła Mateo to poproszenia o czas. Nie zatrzymało to gospodarzy, którzy wrócili do gry (21:28).
Druga kwarta była niemal kompletnym przeciwieństwem pierwszej dla ofensywy Realu Madryt. Skuteczność z pierwszej części zniknęła i przez pięć minut Królewscy byli w stanie zaledwie dwukrotnie trafić do kosza. Lleida to wykorzystała i przy coraz gorętszej atmosferze w Barris Nord wyszła na prowadzenie. Madrytczycy zaczęli wtedy wykorzystywać problem gospodarzy z faulami, no a Hezonja oraz Campazzo trafili po razie zza obwodu. Wydawało się, że kwarta zakończyła się celnym rzutem Lleidy równo z końcową syreną, ale po analizie powtórek sędziowie anulowali ten rzut (37:46).
Po zmianie stron początek był wyrównany, a wydarzeniem był celny rzut Llulla z dystansu. To była jego 1000. trójka zdobyta w Lidze Endesa. Stał się trzecim zawodnikiem, który osiągnął ten pułap. Lleida jednak nie zamierzała się poddawać, nawet kiedy mnożyły się jej problemy. Pierre Oriola za pięć fauli wypadł z gry, jednak gospodarze regularnie trafiali z dystansu i zbliżyli się do Realu Madryt na dystans jednej akcji (61:63). Chus Mateo poprosił o czas, ale zupełnie nic to nie zmieniło, bo kilkadziesiąt sekund później Lleida wyszła na prowadzenie. Trwało to krótko, bo ostatnie punkty w kwarcie należały do Llulla (65:66).
Czwartą część rywalizacji Real Madryt rozpoczął od serii 7:0, co ponownie zmusiło gospodarzy do pościgu. Jednak nie było im łatwo, bo mieli coraz większe problemy z faulami, a poza tym szybkie akcje Królewskich przynosiły im kolejne punkty. Różnica w wyniku znów przybrała dwucyfrową wartość. Lleida nie odpuszczała i ciągle sprawiała madrytczykom problemy, lecz nie było już mowy o remontadzie. Blancos wygrali kolejny mecz i umocnili się na prowadzeniu w Lidze Endesa.
84 – Lleida (21+16+28+19): Walden (9), Bropleh (11), Paulí (2), Madsen (2), Oriola (10), Villar (0), Van der Vuurst (12), Hamilton (10), Božić (12), Murić (8), Caicedo (-), Hasbrouck (8).
95 – Real Madryt (28+18+20+29): Abalde (10), Campazzo (17), Hezonja (22), Tavares (10), Llull (16), Smith (0), Rathan-Mayes (-), González (2), Garuba (-), Fernando (11), Feliz (4), Ndiaye (3).
Wynik dwumeczu: Real Madryt 180:162 Lleida
Poza kadrą znaleźli się:
• Gabriel Deck – zerwanie ścięgna przy mięśniach kulszowo-goleniowych na wysokości lewego biodra. Przewidywany powrót: połowa lutego
• Džanan Musa – uraz kostki
• Serge Ibaka – decyzja trenera
Komentarze (3)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się