– Superpuchar Hiszpanii? Gdyby nie wyrzucili Wojciecha Szczęsnego, to mecz zakończyłby się 10:1. Powtórzę, 10:1. Nie 10:2, ponieważ strzelili gola po rzucie wolnym po wcześniejszej czerwonej kartce.
– Jeśli chodzi o Barcelonę, to szaleję za jej stylem. Dla nich zwycięstwem jest to, że ludzie zawsze czerpią radość. Utrzymywanie się przy piłce, atakowanie… Żadna inna drużyna na świecie nie robi tego tak, jak oni. Mają odważną mentalność, nie czują strachu.
– Zacząłem rozumieć filozofię Barcelony, kiedy byłem w Romie i graliśmy przeciwko nim [w sezonie 2001/2002 – dop. red.]. Wygraliśmy 3:0 po bramkach Tottiego, Montelli i Tommasiego. W rewanżu był remis 1:1 po bramkach Kluvierta i Panucciego. Właśnie wtedy się w nich zakochałem.
– Być może mogłem poświęcić więcej, by trafić do Barcelony… Ale zgłosił się po mnie najważniejszy klub w historii, by grać z Los Galácticos i za nic tego nie żałuję. Ale patrząc wstecz, wiedząc to, co teraz wiem o Barcelonie, gdybym dostał szansę… W tamtym czasie mieli Ronaldinho na mojej pozycji, mieli Złotą Piłkę. Ale zakochałem się i dalej jestem zakochany w Barcelonie.
Komentarze (22)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się