Relevo podaje, że sędziowie przed wylotem do Arabii Saudyjskiej ustalili między sobą, że nie przyjmą zwyczajowych prezentów, które tradycyjnie Real Madryt wręcz arbitrom swoich spotkań. Są to małe pamiątki dotyczące spotkania w stylu koszulek, gadżetów czy długopisów. W zamyśle mają one pokazywać dobre relacje między stronami i takie paczki dla sędziów tworzą praktycznie wszystkie kluby, ale w obecnym klimacie sędziowie uznają je ze strony Realu Madryt po prostu za hipokryzję.
Dlatego ani Ricardo de Burgos Bengoetxea ze swoim zespołem w półfinale, ani Jesús Gil Manzano ze swoim zespołem w finale nie przyjęli tych upominków. Sędziowie nie akceptują tego, że przed meczem Real Madryt życzy im powodzenia i wręcza im takie upominki, gdy jednocześnie kilkadziesiąt godzin wcześniej tworzy na nich agresywne materiały w klubowej telewizji. De Burgos Bengoetxea i Gil Manzano są zresztą bohaterami jednych z najdłuższych produkcji Real Madrid TV.
Ten Superpuchar był też pierwszym od dawna bez konferencji prasowej z sędziami. Ostatecznie zdecydowano się jedynie na krótki wywiad z Gilem Manzano przeprowadzony przez media Federacji przed finałem. Sam sędzia miał poskarżyć się na sposób emisji jego słów i ocenił, że nie wyszło to tak, jak powinno.
W tle toczy się walka Realu Madryt z Luisem Mediną Cantalejo, szefem Komitetu Technicznego Arbitrów. Klub cały czas wnosi o całkowitą reformę sędziowania w Hiszpanii. Niektórzy spekulują, że szef sędziów zostanie poświęcony na rzecz budowania dobrych relacji przez nowego prezesa Federacji z Królewskimi. Jeśli zmiany nadejdą, to zapewne po zakończeniu sezonu, ale coraz więcej wskazuje na to, że godziny Cantalejo są policzone. Relevo stwierdza, że sędziowie też są świadomi tej sytuacji, która tworzy w środku sezonu podziały i pęknięcie w kolektywie.
Komentarze (39)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się