Pierwsza część sezonu była jedną wielką fazą testów. Główną zagwozdką Carlo Ancelottiego w poprzednich miesiącach było ustawienie i wybór konkretnej jedenastki, która będzie grała w kluczowych spotkaniach. Włoch miał do wyboru granie z Rodrygo na prawym skrzydle i w ustawieniu 4-3-3, lub odsunięcie Brazylijczyka na ławkę i grę z czwórką pomocników.
Jak informuje dziennik AS, wczorajszy mecz z Mallorcą rozwiał wszelkie wątpliwości. Teraz wiemy już wszystko. W Arabii Saudyjskiej Carletto w końcu mógł liczyć na prawie wszystkich swoich piłkarzy i wystawić jedenastkę, którą miał w głowie od dłuższego czasu. Formacja 4-3-3 z Rodrygo na prawej stronie oraz Bellingham, który dostał pełną swobodę.
Kylian Mbappé, Vinícius oraz właśnie Rodrygo i Jude to filary formacji ofensywnej Realu Madryt i to właśnie ta czwórka zdobyła aż 65% bramek całej drużyny. W bieżących rozgrywkach Real Madryt strzelił 68 goli w 28 meczach, co daje się średnią 2,5 bramki na spotkanie. Warto podkreślić, że na starcie sezonu średnia ta w pewnym momencie była poniżej dwóch, ale drużyna w końcu zaczęła masowo ostrzeliwać bramki rywali i poprawiła tę statystykę.
Mbappé i Vinícius mają na koncie po 14 goli. Bellingham trafiał do siatki 9 razy, a Rodrygo dołożył od siebie 7 bramek. W sumie daje to 44 gole, czyli wspomniane 65% wszystkich bramek. Czwórka atakujących, która budzi coraz większy postrach u przeciwników. Jedynym graczem, który jest w stanie dotrzymać kroku tej czwórce, jest Fede Valverde, który pokonał bramkarzy siedmiokrotnie. Kolejny na liście jest dopiero Arda Güler z trzema golami.
Jak dodaje AS, kwestia najmocniejszego składu na resztę sezonu nie jest już zmartwieniem dla włoskiego szkoleniowca. Courtois w bramce, Lucas na prawej obronie (tylko mało prawdopodobny transfer zimą Alexandra-Arnolda mógłby to zmienić), Rüdiger i Tchouaméni jako stoperzy i Mendy na lewej stronie. W środku Camavinga, Valverde oraz Bellingham, a z przodu dwójka Brazylijczyków oraz popularny Kiki.
Jest to jedenastka, którą wczoraj Carlo mógł wystawić… pierwszy raz w tym sezonie. Od czasu kontuzji Édera Militão zawsze kogoś mu brakowało. Gdy zdrowy był Tchouaméni, z problemami zmagali się Lucas czy Rodrygo. Zawsze był brakujący element. Wczoraj jednak w końcu mogliśmy zobaczyć galowy, przynajmniej do czerwca, Real Madryt.
Komentarze (3)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się