Real Madryt pokonał lidera Euroligi, Paris Basketball. W efekcie tego paryżanie stracili pierwsze miejsce na rzecz Monaco, z którym Królewscy zagrają w czwartek. Dzisiejsze zwycięstwo jest bardzo ważne dla drużyny Chusa Mateo. Zwycięstwo przybliża drużynę do czołowej dziesiątki, udało się przywrócić pozytywny bilans małych punktów, ale, co być może najważniejsze, zyskać pewność siebie i po raz drugi przełamać wyjazdową niemoc. Graczem spotkania został Campazzo. Na pochwałę zasłużył też Tavares, który zakończył mecz z double-double (10 punktów, 14 zbiórek). Miał też trzy bloki i jako pierwszy gracz w historii Euroligi przekroczył granicę 450 bloków.
W ostatniej chwili z powodu choroby ze składu gospodarzy wypadł TJ Short, ich najlepszy zawodnik. Maodo Lô godnie go zastąpił. Chus Mateo natomiast zaskoczył wyborem pierwszej piątki, zostawiając Campazzo na ławce i posyłając na parkiet Feliza. Paryżanie rozpoczęli od mocnego uderzenia, szybko wychodząc na prowadzenie. Obrona Realu Madryt wskoczyła jednak na odpowiedni poziom i madrytczycy szybko przegonili rywali. W końcu na parkiecie pojawił się Campazzo i, wspólnie z Hezonją, rzutami z dystansu zwiększyli prowadzenie Królewskich (17:26).
Defensywa madrytczyków najbardziej cierpiała w drugiej kwarcie, ale wynikało to ze zbyt wielu błędów, które pozwalały gospodarzom gonić. Dobre minuty na parkiecie miał Hifi i paryżanie zmniejszyli stratę do jednego oczka. Wtedy znakomitą akcją popisał się Campazzo, a w jego ślady poszedł Llull, trafiając z dystansu. Tak zdecydowana odpowiedź zaskoczyła gospodarzy i przewaga madrytczyków sięgnęła 10 oczek. Nie udało się tego utrzymać do przerwy, bo Hifi z Lô poprawili sytuację swojego zespołu (48:52).
Po zmianie stron Paris Basketball odzyskał prowadzenie. I znów, kiedy tylko sytuacja się komplikowała, Real Madryt robił krok w przód. Zaczął Musa, poprawił Abalde i wynik ponownie był korzystny dla podopiecznych Mateo. Znakomicie w walce o zbiórki radził sobie Tavares. Paryżanie nie odpuszczali i, przy wsparciu swojej publiczności, po raz kolejny rozpoczęli pościg. Równo z końcową syreną trafił Hifi i różnica wynosiła tylko trzy punkty przed ostatnią kwartą (67:70).
Na jej początku gospodarze doprowadzili do remisu. Bardzo szybko i po krótkim czasie spędzonym na parkiecie z pięcioma faulami na ławkę powędrował Usman Garuba. Real Madryt po raz kolejny przyspieszył i tym razem już nie oddał prowadzenia. W ostatnich minutach, które zazwyczaj nie były najlepsze dla Królewskich na wyjazdach, wszystko układało się pomyślnie. Hezonja, Deck czy Campazzo pewnie wykańczali swoje akcje i Real Madryt zakończył mecz z dwucyfrowym prowadzeniem.
85 – Paris Basketball (17+31+19+18): Malcom (11), Ward (7), Lô (30), Hayes (8), Jantunen (0), Hifi (21), Cavalière (3), Sy (5), Kessens (-), Herrera (0), Kratzer (0).
96 – Real Madryt (26+26+18+26): Musa (12), Deck (11), Tavares (10), Feliz (6), Ndiaye (2), Abalde (10), Campazzo (19), González (0), Hezonja (17), Garuba (0), Ibaka (-), Llull (9).
Poza kadrą znalazł się:
• Xavier Rathan-Mayes – decyzja trenera
Komentarze (7)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się