Mecz zaczął się bardzo dobrze dla Realu Madryt. Królewscy stworzyli sobie kilka niezłych okazji, szczególnie dla Kyliana Mbappé, a Francuz trafił wreszcie do siatki w 10. minucie, z łatwością urywając się obrońcy. Od tego momentu jednak Królewscy, z drobnymi przerwami, raczej oddali piłkę Atalancie, która oczywiście bardzo komfortowo czuła się z piłką przy nodze. Niestety, ale pech nie opuszcza Realu Madryt, bo z urazem zszedł w 36. minucie Kylian Mbappé, który wyglądał, jakby zaczynał łapać wiatr w żagle.
Podopieczni Carlo Ancelottiego nie stwarzali sobie już zbyt wielu sytuacji poza główką Rüdigera, ale gospodarze również nie mieli zbyt wiele do powiedzenia w polu karnym Courtois.Dopiero w doliczonym czasie gry Kolašinac wpadł w pole karne, tam wytrącił go z równowagi Tchouaméni, a Szymon Marciniak wskazał na jedenasty metr. Rzut karny pewnie wykorzystał De Ketelaere, a na przerwę schodziliśmy z wynikiem 1:1.
Na drugą połowę Królewscy wyszli w nieco lepszych nastrojach i wyglądali lepiej. Szczególnie w środku pola należało pochwalić Ceballosa, ale jednak to Atalanta prowadziła grę. Real Madryt zrobił jednak to, co najbardziej ma w zwyczaju w Lidze Mistrzów, czyli potrafił przetrwać sprzyjające minuty rywala i zadać cios. Po pechowym dla gospodarzy rykoszecie do siatki trafił Vinícius, a chwilę później Brazylijczyk posłał przepiękne podanie do Bellinghama, który nawinął rywala i lewą nogą pokonał bramkarza.
Niestety, nie minęło nawet 10 minut, a Lookman z łatwością poradził sobie z Lucasem i między nogami Hiszpana posłał strzał tuż przy krótkim słupku, zaskakując Courtois. Od tego momentu gra stała się jeszcze bardziej zacięta. Widzieliśmy sporo fauli i ostrzejszej walki. Carlo Ancelotti czekał ze zmianami, podczas gdy Gasperini co i rusz posyłał nowe siły na boisko. Atalanta oddała kilka strzałów, choć głównie z dystansu, a Courtois sobie z nimi radził. Nie mieli też gospodarze szczęścia, podczas gdy Real starał się do maksimum wykorzystać wszystkie momenty, gdy mógł utrzymać się przy piłce. W końcówce na boisko weszli Modrić, Asencio i Güler, z założenia wzmacniając przede wszystkim defensywę i pracę w środku pola.
Trzeba jedank przyznać, że z upływem czasu gaśli ofensywni piłkarze Atalanty, z wyjątkiem Lookmana, którego oczywiście wciąż szukali koledzy. Real skupiał się na rozbijaniu ataków rywali i okazjonalnych kontrach. W ostatnich minutach jednak Tchouaméni i Rüdiger znakomicie radzili sobie z każdą próbą dośrodkowania piłki w pole karne. W ostatniej minucie jednak wyrównać mógł i powinien był Retegui. Lookman minął Lucasa i dograł na piąty metr, ale włoski napastnik nie trafił na pustą bramkę.
Real Madryt przełamał się więc w Lidze Mistrzów i zgarnął arcyważne zwycięstwo na bardzo trudnym terenie. Teraz przed podopiecznymi Ancelottiego starcia z Salzburgiem u siebie oraz Brestem na wyjeździe.
Atalanta BC – Real Madryt (1:1) 2:3
0:1 Mbappé 10' (asysta: Brahim)
1:1 De Ketelaere 45+2' (rzut karny)
1:2 Vinícius 56'
1:3 Bellingham 59' (asysta: Vinícius)
2:3 Lookman 65' (asysta: Samardžić)
Atalanta BC: Carnesecchi; Djimsiti (74' Kossonou), Hien, Kolašinac; Bellanova (79' Zappacosta), De Roon, Éderson, Ruggeri (87' Zaniolo); Pašalić (58' Samardžić); De Ketelaere (74' Retegui), Lookman.
Real Madryt: Courtois; Lucas, Tchouaméni, Rüdiger, Fran García; Valverde, Ceballos (84' Modrić), Brahim (84' Asencio), Bellingham (87' Güler); Vinícius, Mbappé (36' Rodrygo).
Komentarze (1068)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się