Komisja Wyborcza Federacji zatwierdziła trzy osoby jako formalnych kandydatów na prezesa RFEF. Salvador Gomar ze związku w Walencji zebrał 25 głosów poparcia, Rafael Louzán z Galicji 51 głosów poparcia, a Sergio Merchán z Estremadury 23 głosy poparcia. Wybory planowane są na 16 grudnia.
Faworytem pozostaje Rafael Louzán. Problem Hiszpana jest taki, że w 2022 roku otrzymał 7-letni zakaz pełnienia funkcji publicznych za oszustwo finansowe z 2011 roku przy przebudowie stadionu jako szef Rady Prowincji Pontevedry, gdy przekazał firmie budowlanej środki na poprawki budowlane na obiekcie sportowym, które były już wtedy wykonane. Obecnie walczy z odwołaniem tego zakazu w Sądzie Najwyższym, który rozpatrzy jego wniosek o kasację 5 lutego. Louzán twierdzi jednak, że Federacja to organizacja prywatna i może startować w wyborach na jej prezesa, a nawet jeśli ktoś uznaje Federację za organizację publiczną, to wyrok w tej sprawie nie jest prawomocny. Warto podkreślić, że Sergio Merchán to zapasowy kandydat baronów z regionalnych związków na wypadek problemów z kandydaturą Louzána.
Sytuacja martwi rząd, który realnie zastanawia się nad unieważnieniem wyborów, jeśli Walne Zgromadzenie RFEF wybierze Louzána na prezesa. Politycy zapowiadali oczyszczenie Federacji po ostatnich latach ze skandali i prosili środowisko o wybranie kandydata bez problemów z prawem, a tymczasem związek może przejąć kolejna osoba z wyrokiem.
Trzeba jednak stąpać w tej sprawie ostrożnie, bo interwencja rządu w Federacji może oznaczać reakcję FIFA na czele z odebraniem Hiszpanom organizacji mundialu w 2030 roku. José Manuel Rodríguez Uribes, szef Krajowej Rady Sportu, najwyższego organu wykonawczego rządu ds. sportu, na razie wyraził jedynie radość, że do wyborów stanie kilku kandydatów i przyznał, że wyrok Louzána to problem, ale na razie czeka na rozwój sytuacji.
Komentarze (1)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się