Na przestrzeni ostatnich sezonów Ferland Mendy stał się pewnego rodzaju talizmanem dla Realu Madryt. Królewscy przegrali bowiem zaledwie 6 z 109 ligowych meczów, w których Francuz wychodził na murawę od pierwszej minuty. Na początku roku Carlo Ancelotti stwierdził, że gdy 29-latek jest w dobrej formie, jest dla niego najlepszym lewym obrońcą na świecie, szczególnie jeśli skupimy się na aspektach defensywnych.
Włoch od zawsze przekazywał mu swoje wsparcie i konsekwentnie stawia na niego w najważniejszych spotkaniach. Niestety, na Anfield Ferland zawiódł trenera i oglądaliśmy jedną z jego najgorszych wersji, informuje AS. Nie sprostał zadaniu, które powierzył mu Carletto. Być może nie był głównym winowajcą porażki, ale momentami wydawał się zagubiony i nie radził sobie z Mohamedem Salahem. Podsumowaniem występu Francuza był sprowokowany przez niego rzut karny w 70. minucie.
Chwilę po tej akcji udał się na ławkę rezerwowych, a zastąpił go Fran García, który powoli zaczyna być coraz wyżej w hierarchii Ancelottiego. 25-latek znalazł się w wyjściowej jedenastce w starciach z Osasuną i Leganés, a dodatkowo coraz częściej wchodzi z ławki w meczach z większymi przeciwnikami.
Na ten moment pierwszym wyborem na najważniejsze spotkania pozostaje Mendy, ale jednocześnie to właśnie w tych kluczowych momentach widać u niego ewidentny spadek formy. Przeciwko Lille został zmieniony od razu po przerwie. W Klasyku i z Milanem również nie poprawił swoich notowań. Jak podaje hiszpański dziennik, według statystyk BeSoccer Pro defensor notuje gorsze wyniki w kwestii wygranych pojedynków niż w poprzednim sezonie. W środowy wieczór kolejny raz nie stanął na wysokości nadania i zdecydowanie był najsłabszym ogniwem defensywy Królewskich.
Komentarze (21)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się