REKLAMA
REKLAMA

„Liga Mbappé zmierza do tego, by stać się ligą Flicka”

Carlos Carpio, zastępca redaktora naczelnego dziennika MARCA, w najnowszym tekście dzieli się swoimi przemyśleniami po sobotnim Klasyku, w którym Real Madryt przegrał z Barceloną 0:4. Przedstawiamy spostrzeżenia dziennikarza.
REKLAMA
REKLAMA
„Liga Mbappé zmierza do tego, by stać się ligą Flicka”
Hansi Flick. (fot. Getty Images)

W 30. minucie Real Madryt wyszedł na prowadzenie na około dziesięć sekund. Tyle zajęło VAR-owi skorygowanie decyzji sędziego José Maríi Sáncheza Martíneza i wskazanie jednego z ośmiu spalonych popełnionych przez Kyliana Mbappé w El Clásico. W 53. minucie to Barcelona faktycznie objęła prowadzenie po golu Roberta Lewandowskiego, który wykorzystał wyraźny błąd Ferlanda Mendy'ego, który źle się ustawił i złamał linię spalonego.

Różnica między możliwym 1:0 a rzeczywistym 0:1 nie jest przypadkowa. To różnica między drużyną, która pracowała, a taką, która nie pracowała. Między zespołem, który wyćwiczył zsynchronizowany pressing wszystkich swoich zawodników na treningach, a innym, który tego nie zrobił, a jeśli nawet, to po prostu nie jest w stanie namówić swoich piłkarzy do wdrożenia tego w praktyce. To różnica między Barçą Hansiego Flicka a tym Realem Carlo Ancelottiego. Między drużyną a zbiorem wielkich indywidualności. Między graczami, którzy wierzą, a tymi, którzy tego nie robią. Właśnie dlatego taktyczna lekcja udzielona w Klasyku przez niemieckiego trenera swojemu koledze po fachu była absolutna i miażdżąca.

REKLAMA
REKLAMA

Wpływ Flicka na La Ligę przewyższa wpływ Mbappé. Niewiarygodne, ale prawdziwe. Gdyby ktoś powiedział to trzy miesiące temu, nikt by mu nie uwierzył. To, co wszystkie prognozy zapowiadały jako ligę, w której Real był superfaworytem do obrony tytułu, dziś jest rozgrywką, w której lider ma sześć punktów przewagi, ale i poczucie niekwestionowanej wyższości. Jest głodną ekipą, która gryzie bez piłki i tańczy z nią, kiedy ją posiada.

Ta Barcelona jest lepsza taktycznie, piłkarsko, fizycznie i mentalnie od wszystkich swoich rywali. Piłkarze wierzą w to, co robią, bo wiedzą, że ich trener ma plan, który działa. Menedżer jest skłonny do podejmowania ryzyka, ustawiając linię defensywy blisko środka boiska. Nawet mierząc się z Realem na Santiago Bernabéu, pełnym energii w pierwszej połowie, z zagrożeniem stwarzanym przez Viníciusa i Mbappé, nie miał co do tego wątpliwości. Wyrazy uznania dla Flicka, błyskotliwego trenera, sympatycznego człowieka i przyzwoitego faceta, który w zaledwie trzy miesiące odmienił rozbitą drużynę. Jego zasługi są ogromne i to sprawiedliwe, że z kluczowego tygodnia wychodzi tak bardzo wzmocniony po zdeklasowaniu Bayernu i Realu.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (19)

REKLAMA