W 30. minucie Real Madryt wyszedł na prowadzenie na około dziesięć sekund. Tyle zajęło VAR-owi skorygowanie decyzji sędziego José Maríi Sáncheza Martíneza i wskazanie jednego z ośmiu spalonych popełnionych przez Kyliana Mbappé w El Clásico. W 53. minucie to Barcelona faktycznie objęła prowadzenie po golu Roberta Lewandowskiego, który wykorzystał wyraźny błąd Ferlanda Mendy'ego, który źle się ustawił i złamał linię spalonego.
Różnica między możliwym 1:0 a rzeczywistym 0:1 nie jest przypadkowa. To różnica między drużyną, która pracowała, a taką, która nie pracowała. Między zespołem, który wyćwiczył zsynchronizowany pressing wszystkich swoich zawodników na treningach, a innym, który tego nie zrobił, a jeśli nawet, to po prostu nie jest w stanie namówić swoich piłkarzy do wdrożenia tego w praktyce. To różnica między Barçą Hansiego Flicka a tym Realem Carlo Ancelottiego. Między drużyną a zbiorem wielkich indywidualności. Między graczami, którzy wierzą, a tymi, którzy tego nie robią. Właśnie dlatego taktyczna lekcja udzielona w Klasyku przez niemieckiego trenera swojemu koledze po fachu była absolutna i miażdżąca.
Wpływ Flicka na La Ligę przewyższa wpływ Mbappé. Niewiarygodne, ale prawdziwe. Gdyby ktoś powiedział to trzy miesiące temu, nikt by mu nie uwierzył. To, co wszystkie prognozy zapowiadały jako ligę, w której Real był superfaworytem do obrony tytułu, dziś jest rozgrywką, w której lider ma sześć punktów przewagi, ale i poczucie niekwestionowanej wyższości. Jest głodną ekipą, która gryzie bez piłki i tańczy z nią, kiedy ją posiada.
Ta Barcelona jest lepsza taktycznie, piłkarsko, fizycznie i mentalnie od wszystkich swoich rywali. Piłkarze wierzą w to, co robią, bo wiedzą, że ich trener ma plan, który działa. Menedżer jest skłonny do podejmowania ryzyka, ustawiając linię defensywy blisko środka boiska. Nawet mierząc się z Realem na Santiago Bernabéu, pełnym energii w pierwszej połowie, z zagrożeniem stwarzanym przez Viníciusa i Mbappé, nie miał co do tego wątpliwości. Wyrazy uznania dla Flicka, błyskotliwego trenera, sympatycznego człowieka i przyzwoitego faceta, który w zaledwie trzy miesiące odmienił rozbitą drużynę. Jego zasługi są ogromne i to sprawiedliwe, że z kluczowego tygodnia wychodzi tak bardzo wzmocniony po zdeklasowaniu Bayernu i Realu.
Komentarze (19)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się