Koszykarski Real Madryt zaliczył hat-trick falstartów. Po porażce w Superpucharze i lidze nadeszła przegrana na inaugurację Euroligi. Gra dzisiaj była lepsza niż w poprzednich spotkaniach, ale wszystko się rozsypało w ostatniej kwarcie. Wtedy decyzje podejmowane przez liderów drużyny, w tym głównie Campazzo, okazywały się błędne. Bayern, który tego dnia grał bardzo dobrze, wykorzystał swoją szansę i sięgnął po zwycięstwo.
Bayern Monachium od początku świetnie spisywał się na linii rzutów z dystansu i na tym oparł swoją grę w pierwszej połowie. Było to dobre posunięcie Bawarczyków, bo mimo nieźle grającej ofensywy Real Madryt prawie przez cały czas musiał gonić wynik. Już w pierwszej kwarcie Chus Mateo pozwolił Hugo Gonzálezowi na debiut w tym sezonie. W ostatnich sekundach przy wyniku remisowym piłkę mieli gospodarze, ale Rathan-Mayes ją przechwycił i rzutem z połowy boiska równo z końcową syreną dał madrytczykom prowadzenie (26:29).
W drugiej części znów gospodarze uciekli, a to wszystko w oparciu o świetną grę Shabazza Napiera, który raz za razem trafiał z dystansu. Przewaga Bayernu sięgnęła 11 punktów i wtedy Chus Mateo poprosił o czas. To był przełomowy moment, bo po wznowieniu gry Campazzo, Tavares i Llull zadbali o to, żeby zmniejszyć stratę. Nie udało się dogonić Bawarczyków, lecz różnica w połowie meczu była najmniejsza z możliwych (52:51).
Trudno było o to, żeby Bayern utrzymał przez cały mecz skuteczność rzutów za trzy punkty z pierwszej połowy, więc po zmianie stron obraz gry się zmienił. Królewscy grali z niezmienną pewnością siebie, a gospodarze popełniali coraz więcej błędów. Ogromną różnicę po tablicami robił Tavares i wreszcie to madrytczycy uciekali. Bayern uzbierał tylko 12 punktów w ciągu trzeciej kwarty i schodził z parkietu, przegrywając 64:73.
Przerwa przed ostatnią częścią była dłuższa niż zazwyczaj z powodu awarii jednego z zegarów nad koszem. To dało Bayernowi oddech i, gdy wszystko wydawało się układać po myśli Realu Madryt, początek czwartej kwarty był katastrofalny. Proste straty, brak skuteczności, a to wszystko przy Bayernie, który odzyskał celność na obwodzie. Nie do zatrzymania był Voigtmann (zakończył mecz z double-double – 19 punktów, 10 zbiórek), a równie dobrze prezentował się przy tym Napier.
W ostatnich minutach Królewscy podjęli ostatnią próbę nadrobienia strat i byli o krok od sukcesu. Fatalnie spisał się Campazzo, który nie potrafił wykończyć indywidualnych akcji, a na koniec nie utrzymał nerwów na wodzy i został wyrzucony z parkietu. Spotkanie zakończyło się długą serią rzutów osobistych wykonywanych przez Lučicia i Real Madryt zanotował trzecią porażkę z rzędu.
97 – Bayern Monachium (26+26+12+33): Weiler-Babb (0), Voigtmann (19), Lučić (9), Obst (9), Booker (11), Da Silva (4), Edwards (14), Giffey (6), Napier (25), Harris (-), Branković (0), Madar (-).
89 – Real Madryt (29+22+22+16): Abalde (3), Campazzo (19), Musa (18), Tavares (12), Ndiaye (0), Rathan-Mayes (12), González (0), Deck (11), Garuba (2), Ibaka (9), Llull (3), Feliz (0).
Komentarze (2)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się