Spodobało mi się, kiedy Simeone postawił kropkę nad i w jednej z kwestii, które dziś dotykają futbol. Zachowania niektórych kibiców i tych prawdziwych bohaterów gry, czy to Courtois, czy Vinícius. Zawsze słyszałem, że wychowanie rozpoczyna się w domu. To tam mówią ci, co jest dobre, a co złe, czym jest szacunek do innych i że trzeba uważać na gesty i słowa.
Wszystko zaczyna się w domu. Dlatego też, kiedy Chendo, instytucja w Realu Madryt, wieloletni kapitan zespołu, próbuje uciszyć Viníciusa, by zeszedł do szatni, by nie protestował i to mu się nie udaje, to myślę, że Brazylijczyk to niewychowany i rozpuszczony dzieciak. A nawet prostacki. Ale dziwi mnie też, że Ancelotti, kolejna instytucja, czasami próbuje bronić zawodnika. I ok, dobrze, że robi to publicznie, ale nie sprawia też wrażenia, że w szatni stara się naprostować postawę Viníciusa.
Zwracam też uwagę na to, że na najwyższych szczeblach w klubie nie ma żadnej reprymendy dla zawodnika. W każdym meczu pokazuje, że zamiast dostać reprymendę, wydaje się być chwalony, ponieważ jego zachowanie pasuje klubowi. Aby zatoczyć to błędne koło, brakuje tylko tego, by Vinícius, który jest wielkim piłkarzem, zgarnął wszystkie nagrody. Chodzi mi o Złotą Piłkę. W historii tej nagrody są piłkarze o innych manierach. I Vinícius jest bardzo daleki od wychowania Jaszyna, Ronaldinho, Cruyffa, Weah, Eusébio, Zidane'a, Beckenbauera, Charltona czy Modricia, a to tylko niektóre przykłady.
Żadne porównanie nie jest możliwe. To byli wielcy piłkarze z przykładnym zachowaniem na boisku. Real Madryt i madrycka prasa muszą być bardziej krytyczni i spróbować wychować Viníciusa.
Komentarze (16)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się