MARCA zauważa, że Andrij Łunin nie rozegrał oficjalnego meczu dla Realu Madryt od 19 maja, gdy wystąpił przeciwko Villarreal, w przedostatniej kolejce sezonu La Ligi. Minęły cztery miesiące i nic nie wskazuje na to, aby powrócił do bramki. Nawet w żadnym z dwóch najbliższych meczów Los Blancos, przeciwko Espanyolowi i Alavés. Ancelotti przygotowuje rotacje, ale nie między słupkami, o ile nie dojdzie do kontuzji Courtois lub zmiany zdania samego szkoleniowca.
Łunina nie widziano w bramce od okresu przygotowawczego. Zagrał połowę z Chelsea w ostatnim towarzyskim meczu podczas tournée po Stanach Zjednoczonych i od tego momentu Courtois pozostaje nie do ruszenia, gdyż wystąpił w siedmiu kolejnych spotkaniach aż trzech rozgrywek. Od powrotu Belg odzyskał status niekwestionowanego numeru jeden w bramce Realu Madryt i nie ma w niej miejsca dla nikogo innego. Jego status jest niepodważalny.
MARCA przypomina, że po ostatniej kampanii, w której Łunin zrobił krok naprzód podczas nieobecności Courtois, pojawiło się pytanie, czy jego sytuacja w Realu Madryt zmieni się w obecnym sezonie i czy jego dobra praca zostanie nagrodzona większą liczbą szans w lidze. Wygląda na to, że nie, ale po wielu miesiącach niepewności wyjaśniła się przynajmniej przyszłość Ukraińca, który podpisał nowy kontrakt do 2030 roku.
Łunin po raz kolejny znajduje się w długim cieniu Belga, który w dodatku powrócił na kosmiczny poziom, co pokazał choćby jego występ w zeszły wtorek przeciwko Stuttgartowi. Zatem Ukrainiec ponownie siedzi w poczekalni. Co więcej, fakt, że Thibo zrezygnował z gry w reprezentacji, jeszcze bardziej komplikuje perspektywy Andrija, jeśli chodzi o możliwość gry. Będzie musiał nadal czekać, prawdopodobnie dopiero na szanse w Copa del Rey.
Komentarze (9)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się