Teraz pozostaje tylko dowiedzieć się, czy zachowanie Díaza de Mery wobec Pezzolano było wyłącznie jego własnym, czy też można je rozszerzyć na całe środowisko sędziowskie w Hiszpanii. Tuż przed rozpoczęciem drugiej połowy, przy wyniku 3:0 dla Barcelony, sędzia powiedział trenerowi Realu Valladolid, że nie chce, aby kopali: „Tylko drobne faule”.
I właśnie to zrobił zespół z Valladolid – ściśle przestrzegał instrukcji sędziego/trenera. Przy „tylko drobnych faulach” drużyna katalońska strzeliła siedem goli, a goście nie zdobyli żadnego. Wydaje się, że Komitet Techniczny Sędziów w prywatnych rozmowach pociągnął swojego podopiecznego za uszy za sugerowanie trenerowi z Primera División, jak jego drużyna powinna grać, a jak nie. Co będzie następne? Czy nadejdzie dzień, w którym sędziowie będą cofać składy, bo im się nie podobają? Będą domagać się zmian? Zablokują niektórych zawodników?
W rzeczywistości Díaz de Mera chciał powiedzieć Pezzolano, że skoro jego drużyna nie miała absolutnie żadnych szans na odrobienie strat, to przynajmniej powinni opuścić Montjuïc bez zrobienia krzywdy Yamalowi, na przykład.
Ostatnio byłem na debiucie Mbappé na Bernabéu. I przeciwko Realowi Valladolid. Realowi Valladolid Pezzolano. Muszę powiedzieć, że jeśli sędzia sugerował Argentyńczykowi to samo, co Díaz de Mera, to albo źle zrozumiał zalecenie, albo po prostu je zignorował, bo prawdą jest, że Valladolid walczył i rywalizował do ostatniej minuty meczu. Jak zresztą był zobowiązany.
Wcześniej wspominałem, że podobno, jak mówią ci, którzy mają kontakt z tą tajną organizacją, w CTA powiedziano Díazowi de Merze to samo, co śpiewał boski Serrat: „Tego się nie mówi, tego się nie robi, tego się nie dotyka”. Nic to jednak nie zmieni. Narzekają na filmy Real Madrid TV, ale gdybym był dyrektorem tego kanału, robiłbym o tym pełnometrażowe produkcje.
Na początku zastanawiałem się na głos, czy Díaz de Mera to wolny duch, czy żołnierz. Statystyki mówią, że rywalom Barcelony pokazano 13 żółtych kartek, a rywalom Realu Madryt tylko dwie. Trzeba popełnić 29,5 fauli na zawodnikach obecnego mistrza Europy i ligi, aby przeciwnik otrzymał upomnienie, podczas gdy w przypadku zawodnika Barcelony wystarczy popełnić 4,3 faulu, aby otrzymać taki sam wynik. Teraz rozumiem, dlaczego Laporta powiedział ostatnio, że nie wprowadził zasady 1:1, bo nie chciał. Nie potrzebuje tego.
Komentarze (11)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się