Co jakiś czas w mediach i wśród kibiców Realu zostaje wznowiona dyskusja na temat dawania szans zawodnikom ze szkółki. Spotęgowała się ona jeszcze w ostatnich latach, gdy do wyjściowego składu Barcelony regularnie są wprowadzani nowi wychowankowie i to trzeba przyznać, że z dość dobrym skutkiem. Na dodatek w tym okienku Real opuścili już Rafa Marín i Mario Martín (wcześniej Arribas czy Miguel), a następni w kolejce są Álvaro Rodríguez i Nico Paz. Mam w tej sprawie mieszane odczucia.
Z jednej strony jestem fanem stawiania na wychowanków, młodych graczy ze szkółki, którzy najczęściej mocno identyfikują się z klubem, w którym byli od najmłodszych lat (patrz Carvajal czy Nacho). Mniej lub bardziej regularnie zerkam na mecze drużyn młodzieżowych w Real Madrid TV i chciałoby się zobaczyć tam „nowego” Ikera, „nowego” Raúla, „nowego” Nacho „nowego” Mor... A nie, jego nie.
Z drugiej zaś strony Królewscy nie są, z całym szacunkiem, Athletikiem, który jest w dużym stopniu uzależniony od stawiania na wychowanków (nie zawsze prezentujących odpowiedni poziom), tylko najlepszym klubem w historii, dla którego mają w założeniu i praktyce grać najlepsi zawodnicy, których można kupić za duże pieniądze (lub sprowadzić niższym kosztem, gdy wygasa im kontrakt, jak w ostatnich latach). Jeśli piłkarzy o takim potencjale nie ma w szkółce, to nic na siłę.
Z bólem serca patrzę, jak kolejni utalentowani młodzieżowcy szukają sobie szczęścia poza Realem i żyję marzeniem, że to może następny talent pompowany w mediach i zachwycający w Valdebebas wreszcie dostanie szansę. W sumie Santiago Muñez z filmu Gol II też żył marzeniem i mu się udało, prawda?
Finalnie, wyliczając plusy i minusy rozumiem politykę Realu. Barcelona jest obecnie w takiej sytuacji finansowej, że musi stawiać na canternos, a Los Blancos tylko mogą i wygrywają regularnie puchary. Dlatego stawiam dobro klubu i triumfy ponad obligatoryjne wprowadzanie młodych i sądzę, że w dużym stopniu zawieranie opcji odkupu czy wypożyczenia są „zdrowe” i dla samych zawodników, którzy mogą dostać dużo więcej minut potrzebnych do rozwoju i dla samego Realu. Klub w określonej sytuacji, eksplozji ich talentu czy przy deficycie na danej pozycji, może zaoferować im powrót do Madrytu. Lucas Vázquez, Fran García czy Carvajal podążyli tą drogą.
Nadal żyję jednak marzeniem, że w końcu trafi się w najbliższej przyszłości wychowanek, który po prostu przebije się do pierwszej drużyny bez żadnych bocznych furtek i będzie przynajmniej wartościowym uzupełnieniem. Zobaczymy, ale w dzisiejszych czasach i przy świetnej kondycji Realu, wydaje się to dość mało prawdopodobne…
Komentarze (41)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się