Otoczenie Paza bardzo chętnie widziałoby pomocnika w barwach powracającego na najwyższy szczebel rozgrywkowy Leganés. 24 lipca ojciec zawodnika spotkał się z Jeffem Vettere, wysoko postawionym pracownikiem będącego właścicielem klubu holdingu Blue Crow Sports, by namówić go do ściągnięcia Nico. Jeśli Królewscy zakomunikują piłkarzowi, że powinien zmienić drużynę, jego najbliżsi najchętniej umieściliby go właśnie na Butarque. Jak donosi AS, nie była to pierwsza próba przypodobania się działaczom Leganés. Temat istnieje już od kilku miesięcy, a Pablo Paz prywatnie przyjaźni się ze wspomnianym Vetterem.
Na razie jednak mimo wszystko zbyt wcześnie, by mówić o konkretach. Wciąż jeszcze nie wiadomo na sto procent, czy Carlo Ancelotti zabierze Argentyńczyka do Stanów Zjednoczonych, choć otoczenie gracza twierdzi, że tak właśnie się stanie. Przy takim scenariuszu kwestia odejścia 19-latka może spowolnić. Nawet jeśli w przeszłości zdarzało się, że młodzi piłkarze wracali zza oceanu, by dołączyć do innego zespołu, to jednak nie wydaje się, że będzie to jedna z tego typu sytuacji.
Szkopuł tkwi bowiem w tym, że Leganés obrał zgoła inne priorytety transferowe przed powrotem do La Ligi. Na szczycie listy potrzeb znajdują się przede wszystkim nowy bramkarz, środkowy i prawy obrońca oraz prawoskrzydłowy. Ogórki dysponują już zaś w kadrze środkowym pomocnikami o profilu zbliżonym do Nico Paza. W zespole strefę środkową obsadzają Roberto López, Seydouba Cissé i Julián Chicco (również reprezentowany przez ojca Nico). Do gry wszedł także robiący bardzo dobre wrażenie na trenerach wychowanek Carlos Guirao.
Paz na ten moment cały czas jest oficjalnie zarejestrowany jako gracz Castilli, choć zaliczył kilka występów w pierwszej drużynie. Zapamiętać dał się przede wszystkim w meczu z Napoli, w którym strzelił bardzo ładnego gola. Od tamtej pory o pomocniku zrobiło się głośniej, ale do regularnej gry u Ancelottiego wciąż mu bardzo daleko.
Komentarze (8)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się