Stowarzyszenie Poszkodowani przez Bernabéu wyraziło swoje niezadowolenie wobec środków przedsięwziętych przez miasto, by zniwelować poziom hałasu wywoływany przez koncerty. W wypowiedzi udzielonej agencji EFE prezes stowarzyszenia, Enrique Martínez de Azagra, twierdzi, że „hałas wpływa na zdrowie” mieszkańców, a pod względem prawnym tego rodzaju aktywności na nowym Bernabéu powinny być wstrzymane.
Ograniczenie trwania koncertów do godziny 23:00 Martínez de Azagra uważa za „niesmaczny żart”, ponieważ tego typu eventy na Bernabéu „przekraczają wszystkie rozsądne granice hałasu”. Społecznik twierdzi, że hałas wydobywający się z Bernabéu „przekracza dopuszczalne normy 30 tysięcy razy”.
Według Martíneza de Azagry mamy do czynienia „nie tyle z niebezpieczną sytuacją, ile skrajnie niebezpieczną”, ponieważ prawo lokalne wyraźnie mówi o sytuacji poważnego zagrożenia zdrowia i bezpieczeństwa, kiedy przekraczane poziomy hałasu. Zdaniem prezesa stowarzyszenia Poszkodowani przez Bernabéu prawo stoi po stronie mieszkańców i w takim wypadku nakazuje „zawieszenie aktywności lub wyłączenie źródła dźwięku”.
„Muszą zamknąć stadion na tego typu aktywności, które nie są licencjonowane, nie mają pozwolenia. Stadion nie jest wygłuszony i niech nie gadają głupot”, wyznał Martínez de Azagra, który pyta: „Zabierzesz mi pół godziny teoretycznego przeszkadzania, ale dalej będziesz pozwalać, by prawo było łamane?”. Prezes stowarzyszenia dochodzi do wniosku, że „należy przestrzegać prawa i zamknąć stadion, a nie odwracać wzrok”.
Azagra odniósł się też do pomysłu przeniesienia miejsc parkingowych dla mieszkańców. „To żart. To wszystko to miejsca, które nam zabrali tym kolejnym barbarzyństwem, które próbują zrobić, czyli parkingami”. Miasto planuje utworzyć dwa parkingi, które łącznie pomieściłyby dwa tysiące pojazdów – jeden miałby być utworzony pod głównym wejściem na stadion, a drugi pod ulicą Padre Damián. „One nie są potrzebne”, kwituje prezes.
Komentarze (44)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się