Nikt nie brał go pod uwagę, jako potencjalnego kandydata do odpadnięcia z Mistrzostw Europy. W większości miejsc, nawet w głębi madryckiej „jaskini”, było już normą, że Pau Cubarsí weźmie udział w Mistrzostwach Europy. Jego niezaprzeczalny talent, niepowstrzymany rozwój w ostatnich miesiącach i fakt, że w wieku 17 lat przeszedł już od bycia obietnicą do rzeczywistości, były wystarczającymi powodami.
Odkąd w marcu ubiegłego roku Luis de la Fuente powołał go do gry w meczach towarzyskich z Kolumbią i Brazylią, medialna „kampania” ze stolicy rozpoczęła się z dużą siłą. Czego dokonał Cubarsí w wieku 17 lat i po zaledwie kilku miesiącach na szczycie? Taki był dyskurs madryckiej prasy, również oburzonej faktem, że Nacho wciąż nie otrzymywał powołań od selekcjonera.
Pau, pełen pogody ducha, zadebiutował i pozostawił bardzo dobre wrażenia w dwóch „chwilkach”, które otrzymał. Wrócił do Barcelony i kontynuował swoją pracę. Najpierw recital przeciwko PSG, gdy naprzeciw niego stanął najlepszy gracz świata. A potem popis za popisem. Droga na Mistrzostwa Europy była jasna. A nazwiska, które były wymieniane jako możliwe do wyrzucenia na środku obrony, zmierzały w innym kierunku.
W rzeczywistości, w tej ostatniej wstępnej liście przed ostateczną listą na wyjazd do Niemiec, nikt poza najbardziej radykalnymi mediami w stolicy nie kwestionował obecności obrońcy wśród 26 wybrańców De La Fuente. Wszyscy zakładali, że pominięty zostanie Vivian.
Jednak w piątek nadeszła niespodzianka. Trener uległ „presji” i wybrał Nacho (pierwsze powołanie od ponad roku), Viviana, Le Normanda i Laporte. Dziwne. Wypowiedź off the record brzmi, że nie chcą przeciążać chłopaka dwoma turniejami. Logicznie rzecz biorąc, jest to cios dla Pau, który nie spodziewał się odrzucenia i nie spodziewał się, że będzie jednym z zawodników nieuwzględnionych w kadrze.
W rzeczywistości w samej Hiszpanii nieobecność Pau była prawdziwą „bombą”. Bardzo trudną do zrozumienia. Pojedzie na Igrzyska Olimpijskie i będzie musiał pospiesznie wracać na rozpoczęcia oficjalnego sezonu z Barçą. Flick praktycznie żegna się z nim w pierwszej ligowej kolejce.
Komentarze (44)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się