– Widziałem całe świętowanie. Włączyłem Real Madrid TV, to był czysty masochizm. Powiesz mi, że jestem szalony, ale nie! Oglądałem, aby zobaczyć, jak my moglibyśmy świętować w przyszłym sezonie. Oglądałem całość i to jasne, że mi się nie podobało, ale obejrzałem.
– Oni potrafią świętować, kiedy wygrywają. My, kiedy przegrywamy… Nie jest tak, że nie umiemy, ale cierpimy bardziej niż oni, kiedy przegrywają. Niemniej, kiedy wygrywamy, to świętujemy w zdecydowanie inny sposób niż oni. Oni świętują tak, jakby dotarli na księżyc albo jakby osiągnęli coś, czego nikt nigdy nie osiągnął. My jesteśmy w tym bardziej roztropni lub mniej spektakularni.
– Jak moja rodzina zareagowała na to, że oglądam Real Madrid TV? Cóż, moja żona pytała, czy jestem chory, coś takiego, normalna sprawa. Moi wnukowie patrzyli na mnie i pytali: „Dziadku, co ci jest?”. Dziadek chciał zobaczyć, jak my będziemy to robić za rok! Myślę, że będziemy świętować tak? Czy może lepiej? Zgodzicie się ze mną, że upadliśmy. I teraz możemy zrobić dwie rzeczy. Albo tak zostać i leżeć na ziemi, przygnębieni, bez nadziei i tak dalej, i tak dalej… Albo podnieść się, co leży w naszej naturze i powiedzieć, że koniec, w tym roku już nic nie wygramy, no może coś jeszcze w futsalu. Ale przede wszystkim skupić się na tym, co nadchodzi i rozpocząć to z optymizmem. Musimy kolejny raz się podnieść, myśląc o tym, co będzie w następnym sezonie. Za miesiąc rozpoczyna się nowy sezon, jest nowy trener, rozpoczynamy nowy rozdział. Wszystko będzie lepsze poza myśleniem, że jesteśmy w sytuacji granicznej i w kolejnym sezonie nie możemy walczyć z nikim w Lidze Mistrzów, bo – nie wiem, czy śledziłeś jej system – ale nie ma nic wspólnego z Ligą Mistrzów z tego roku czy z historyczną. Cały czas mam problemy z połapaniem się, jak to będzie działać, to taka Superliga… No może nie dokładnie taka sama, ale bardzo podobna. Proszę jednak culés, by się podnieśli, zamknęli ten rozdział i myślimy o kolejnym sezonie.
Komentarze (96)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się