Jestem dzisiaj z Carlo Ancelottim. Któż mógł to powiedzieć na początku sezonu, gdy wydawało się, że Real Madryt ma gorszą kadrę od innych. Dzisiaj pan o tym pamięta?
Tak, tak, pamiętam o wszystkim, co się działo. Także o zaufaniu ze strony klubu i podejmowaniu odpowiednich oraz poprawnych decyzji. O pozyskaniu Joselu, Frana Garcíi, Bellinghama...
Czasami wydawało się, że te krytyczne komentarze pana jakby bolą. Że otoczenie nie rozumiało czy nie doceniało pracy drużyny.
To jest odczucie osobiste. Największą motywacją dla Realu Madryt jest wygrywanie meczów. Dawanie radości kibicom. Czy w jakikolwiek sposób? Oczywiście, że nie. Drużyna musi mieć tożsamość. Ale też nie tą jedną jedyną, a więcej niż jedną. Uważam, że to jest ważne. W otoczeniu drużyny zawsze jest jednak jakieś „ale”. Wygrywasz La Ligę, „ale” nie grasz dobrze. Nie, to są głupoty. Jeśli wygrywasz La Ligę, to znaczy, że grałeś lepiej niż inni.
Barcelona chwali się specjalnym DNA.
Tak, Barcelona stworzyła swoją historię w ostatnich latach dzięki bardzo klarownej tożsamości gry przy zawodnikach o takim profilu. Xavi, Iniesta, Busquets...
Ale temat jest taki: czy trener powinien dostosować się w 100% do piłkarzy, jakich ma?
Na 100%, co do tego nie ma wątpliwości. Jeśli więc masz Xaviego, Iniestę, Busquetsa i Messiego, to był najodpowiedniejszy sposób gry. Jednak kiedy masz inny profil, to nie wiem, czy to jest najlepszy sposób gry. Teraz też wszyscy opowiadają o wyprowadzaniu piłki od tyłu. Jednak jeśli masz obrońców, którzy mają, jak to się mówi we Włoszech, „kwadratowe” stopy, to najlepszym sposobem gry jest jak najszybsze dostarczenie piłki na połowę rywala.
Co pan sądzi o sprawie Xaviego?
Cóż, sądzę, że to jest część pracy trenera. Uważam, że gdy nie ma dobrej relacji między klubem i trenerem, to najlepiej się rozstać. Myślę, że będzie dobre dla Xaviego i możliwe, że także dla Barcelony.
Komentarze (11)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się