– Chciałbym pogratulować Panathinaikosowi. Zasłużyli na zwycięstwo. Zagraliśmy bardzo złą drugą połowę. To był koniec bardzo trudnego sezonu. Wykonaliśmy wielką pracę w jego trakcie, a teraz rozmawiamy o finale. Jestem bardzo dumny z moich zawodników, ponieważ przez cały czas walczyli o zdobycie tytułu. Staraliśmy się, a nie jest łatwo zdobyć dwa tytuły z rzędu.
– W pierwszej połowie rozumieliśmy, co musimy zrobić przeciwko ich defensywie i wykonaliśmy dobrą robotę. Oni również mają znakomitych zawodników, poprawili swoją defensywę, grali z większą siłą fizyczną, a my zaczęliśmy tracić energię, rzucając zbyt wiele razy z dystansu.
– Chcę tylko powiedzieć, że jestem bardzo dumny z moich zawodników. Powtarzam, nie jest łatwo dotrzeć do finału dla razy z rzędu. Mamy dwie opcje: płakać albo wstać znów na nogi. Będziemy walczyć do końca i to jest nastawienie, jakiego chcę dla mojej drużyny. Musimy udowodnić, że charakterem Realu Madryt jest pogratulować naszym rywalom i iść dalej przed siebie.
– Wszyscy moi zawodnicy robią to, co mogą, ale po przerwie zaczęliśmy tracić kontrolę, ponieważ nie graliśmy z taką samą dyscypliną jak na początku. Poza tym oni trafiali wiele rzutów, a my byliśmy skołowani i powinniśmy częściej szukać gry pod koszem. Nigdy nie straciliśmy wiary. Mieliśmy jeszcze opcję z trójką z tyłu, kiedy zostały jeszcze trzy minuty, ale zabrakło nam siły na koniec.
– Wyciągnęli nas z meczu, nie ma wątpliwości. Jestem trochę zmieszany dzisiejszym sędziowaniem. Szybko mieliśmy problemy z faulami u wysokich zawodników, co w trakcie całego sezonu w Eurolidze nam się nie zdarzyło. To są kwestie związane z grą i trzeba to zaakceptować. To nie był nasz najlepszy dzień pod tym względem. Nie chcę powiedzieć, że narzekam, ale każdy oczekuje, żeby poziom był wyrównany, jeśli chodzi o używanie rąk.
– Myśleliśmy, że najłatwiejsza droga prowadzi przez obwód, a my gramy koszykówkę, w której najpierw chcemy wchodzić pod kosz. Pod tym względem straciliśmy trochę agresywności, ale to jest mecz koszykówki. Obrona strefą dała nam efekt przez moment. W innych przypadkach graliśmy tak do końca i byliśmy w stanie odrabiać straty. Wyjeżdżamy stąd z bólem, ale też dumni z wykonanego wysiłku.
– Zakończymy sezon z ponad 90 meczami, a wszyscy chcemy, żeby zawodnicy prezentowali się jak najlepiej w każdym meczu. Myślę, że jest za dużo spotkań i trudno jest utrzymać dobrą formę fizyczną od początku do końca, chociaż staramy się. Staramy się grać jak najlepiej każdego dnia.
– Musimy być pozytywni. Wykonaliśmy wielką pracę w trakcie sezonu i było warto. Nie graliśmy i wyjeżdżamy stąd ze smutkiem i złością. Jednak jutro trzeba znów wstać. Jesteśmy drużyną. Podniesiemy się i w środę przed naszą publicznością postaramy się pokonać Barcelonę.
Komentarze (2)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się