Historia 1. Pucharu Europy
Historia 2. Pucharu Europy
Historia 3. Pucharu Europy
Historia 4. Pucharu Europy
Historia 5. Pucharu Europy
Historia 6. Pucharu Europy
Historia 7. Pucharu Europy
Sezon 1999/2000 był jednym z najbardziej emocjonujących w historii Realu Madryt. Drużyna przeżywała w nim bardzo trudne chwile – w pewnym momencie była nawet bliżej strefy spadkowej niż górnej części tabeli La Ligi. Skończyło się to tym, że 18 listopada poinformowano o zwolnieniu trenera Johna Toshacka. Relacje pomiędzy walijskim szkoleniowcem a zespołem już od dłuższego czasu były bardzo napięte, ale do przelania czary goryczy doszło 3 listopada po meczu z Rayo Vallecano. Toshack nie miał wówczas problemów z tym, aby publicznie wypunktować wszystkie błędy bramkarza Albano Bizzarriego. Prezes Lorenzo Sanz o przejęcie pierwszego zespołu poprosił Vicente del Bosque.
Początki Del Bosque nie były łatwe – drużyna nie potrafiła wyjść z negatywnej dynamiki, a w tych najbardziej delikatnych momentach ratowano się wsparciem takich canteranos jak José Manuel Meca czy Rolando Zárate. Będąc w niekomfortowej sytuacji w lidze (ostatecznie skończyło się na piątym miejscu) i przeżywając prawdziwe męczarnie w Copa del Rey (wygrana 1:0 na Santiago Bernabéu i porażka 1:2 w rewanżu z Méridą), piłkarze Realu Madryt przyjechali 10 marca na zgrupowanie w ośrodku sportowym celem jak najlepszego przygotowania się do wyjazdowego meczu z Sevillą i kluczowego starcia w Lidze Mistrzów. Po przegraniu obu meczów z Bayernem Monachium w drugiej fazie grupowej kluczem do awansu do ćwierćfinału był mecz z Dynamem Kijów.
Tego samego poranka 10 marca Nicolas Anelka zakomunikował Del Bosque, że nie zamierza trenować. Francuz, za którego poprzedniego lata zapłacono równowartość obecnych 33,5 miliona euro, poprosił o bezpośrednie spotkanie z trenerem i jego asystentem. W jego trakcie przekazał, że czuje się wykluczony z zespołu i że dostrzega, iż sztab techniczny nie czerpie radości z jego bramek. Innymi słowy, rozchodziło się o domniemane prześladowanie z racji bycia zagranicznym piłkarzem.
Zdziwienie wśród trenerów przerodziło się w gniew w biurach dyrektorskich. Sytuacja stała się jeszcze bardziej napięta, gdy Anelka postanowił udzielić kilku wypowiedzi dla francuskich mediów: „Hierro i Del Bosque gadają o mnie za plecami. Wyrzucili mnie z gabinetu w złym stylu. Ja nie jestem psem. Myślą, że się przestraszę, ale mnie nie znają”. Del Bosque starał się to wszystko uspokoić: „Nicolas, musisz trenować. Masz pewne zobowiązania, to nie jest szkoła i musisz zachować się jak profesjonalista”. Niestety na Anelkę to nie zadziałało, dlatego z miejsca został wykluczony z zespołu. Nie pojechał wraz z drużyną do Sewilli i ustalono, że za każdą nieobecność będzie na niego nakładana kara w wysokości 240 tysięcy euro.
Droga ugodowa
Droga Realu Madryt w Europie w dalszym ciągu była wyboista. Po remisie 2:2 z Dynamem Kijów Królewscy, aby myśleć o awansie, musieli wygrać w ostatniej kolejce z Rosenborgiem w Norwegii. Udało się to dzięki szybkiej bramce Raúla i wytrwałości do samego końca. Później przyszła pora na pamiętny wieczór na Old Trafford, który został zapamiętany z niesamowitej piętki w wykonaniu Fernando Redondo. Z kolei w półfinale na drodze Los Blancos ponownie stanął Bayern Monachium.
Wcześniej, 5 kwietnia Anelka wrócił do treningów z drużyną. W żadnym jednak momencie nie wycofał się ze swoich słów i nie zamierzał nikogo przepraszać. 8 kwietnia znalazł się na liście powołanych na mecz z Celtą Vigo. „Pozostaje jednym z naszych zawodników. Zobaczymy, jak będziemy mogli z niego skorzystać”, tłumaczył Del Bosque. 12 kwietnia Anelka wrócił na boisko przy okazji zremisowanego 0:0 meczu z Espanyolem w półfinale Copa del Rey. Trybuny były tego dnia wyraźnie podzielone.
Gdy na początku maja przyszła pora na wyczekiwane starcie z Bayernem, Del Bosque uznał, że Anelka będzie najlepszym rozwiązaniem dla jego ofensywy. Nie patrzył na to, co działo się wcześniej. Francuz wyszedł w pierwszym składzie i już po czterech minutach pokonał Olivera Kahna wyprowadzając Królewskich na prowadzenie. Mecz zakończył się zwycięstwem 2:0. W rewanżu w Monachium Anelka ponownie znalazł się w podstawowej jedenastce i ponownie wpisał się na listę strzelców – ostatecznie mimo porażki 1:2 to Real Madryt awansował do wielkiego finału. Finału, którego Francuz nie przegapił, a jego zespół pewnie wygrał w nim z Valencią 3:0. Anelka został mistrzem Europy w Paryżu, będąc jednocześnie jednym z głównych bohaterów Realu Madryt w tej edycji Ligi Mistrzów – futbol potrafi być nieprzewidywalny.
Ósmy Puchar Europy
Real Madryt – Valencia CF 3:0 (1:0)
1:0 Morientes 39'
2:0 McManaman 67'
3:0 Raúl 75'
Real Madryt: Casillas; Salgado, Helguera, Karanka, Iván Campo, Roberto Carlos; Redondo, McManaman, Raúl; Anelka i Morientes.
Valencia CF: Cañizares; Angloma, Đukić, Pellegrino, Gerardo; Mendieta, Farinós, Kily González, Gerard López; Claudio López i Angulo.
Komentarze (16)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się