– Nie ma słów na Kroosa. Wywalczyć sobie taką pozycję w Realu Madryt, odgrywać tak ważną rolę w tak wielkiej drużynie, w której gracze – nawet w reprezentacji narodowej – patrzą na niego z podziwem – to niesamowite.
– Bardzo lubiłem z nim grać. Wciąż pamiętam nasz wspólny czas w Bayernie: miał wtedy zaledwie 17 lat, grał wtedy na lewej stronie i dograł mi wiele piłek na gola z tej pozycji. W pewnym momencie przeniósł się na środek boiska i stał się maszyną do rozgrywania piłki na najwyższym poziomie. Sposób, w jaki Toni potrafi czytać grę, jest niesamowity.
– Już w dwóch meczach po powrocie do reprezentacji można było zobaczyć, co potrafi zrobić z drużyną. To było niesamowite. Wciąż widać, jakim jest świetnym graczem.
– Najważniejsze w nim jest to, że pozostał normalny pomimo swoich wielkich sukcesów. To mi imponuje, to jego wielka siła. Człowieczeństwo, które go charakteryzuje, jest nie do przebicia. Nie ma tylu kapeluszy, ile chciałbym przed nim uchylić.
– Osiągnął tak wiele. Cieszę się jego szczęściem, bo na to wszystko zasłużył, sam na to zapracował. Moim ostatnim meczem był finał mistrzostw świata, kiedy pokonaliśmy Argentynę na Maracanie. Życzę Toniemu podobnej emerytury. Już teraz jest najbardziej utytułowanym niemieckim piłkarzem. Teraz może zdobyć jeszcze dwa tytuły: Ligę Mistrzów i mistrzostwo Europy. Trzymam za niego kciuki. To byłoby godne pożegnanie, na jakie zasługuje.
Komentarze (20)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się