Jedenastka Realu na finał Ligi Mistrzów staje się coraz bardziej jasna. Pojedynek z Villarrealem był spektaklem okazji i bramek obu drużyn, co jednak nie pomogło Łuninowi w zapewnieniu sobie miejsca na Wembley. Prawdą jest, że cztery stracone gole nie obciążają go, ale sama jego obecność w bramce sprawiła, że w przyszłą sobotę z Betisem zagra Courtois i wszystko wskazuje na to, że w finale przeciwko Borussii także zobaczymy Belga.
Łunin zresztą w niedzielę po raz kolejny pokazał swój znakomity poziom broniąc cudownie jedno z uderzeń Sørlotha. Ukrainiec wrócił do bramki w lidze po czterech meczach nieobecności, gdyż nie grał od Klasyku. Najpierw zagrał Kepa na RealeArenie, a kolejne trzy spotkania z rzędu zaczął Courtois i nie wpuścił w nich ani jednej bramki. Belg zyskuje pewność siebie od czasu powrotu do gry przeciwko Cádizowi.
Mecz na La Cerámice rozwiał także wszelkie wątpliwości dotyczące środka obrony. Militão nie miał swojego dnia. Ancelotti na konferencji prasowej poprzedzającej starcie dał jasno do zrozumienia, że Brazylijczyk jest już blisko stu procent formy i może być kandydatem do gry w finale. Trener znów wystawił go od początku, ale Sørloth sprawił, że był to dla stopera ciężki wieczór. Nacho, zmiennik, wszedł na boisko w drugiej połowie i zgodnie z przewidywaniami będzie partnerem Rüdigera na Wembley. Mendy i Carvajal, którzy również byli rezerwowymi w ostatnią niedzielę, w Londynie zaczną na bokach defensywy.
W środku pola Camavinga zastąpi Tchouaméniego i wróci do jedenastki na ostatni sprawdzian z Betisem. Z pomocników, którzy grali w niedzielę, na Wembley miejsce od pierwszych minut dostanie tylko Valverde. Carlo dał Kroosowi odpocząć i to samo uczynił z Bellinghamem, Viniciusem i Rodrygo. Taki jest plan trenera, który wykorzystał mecz z Villarrealem, aby dać minuty mniej grającym zawodnikom.
Komentarze (66)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się