Joan Laporta zapowiedział w nagraniu wideo, że jeśli znajdzie wystarczające dowody, potępi to, co wydarzyło się na Santiago Bernabéu w niedzielny wieczór i poprosi o powtórkę meczu. Wszystko to w odniesieniu do piłki, którą uderzył Lamine Yamal, ponieważ rzekomo nie wiadomo, czy futbolówka wpadła do bramki Łunina, czy też nie.
Dla Realu Madryt słowa lub zawoalowane groźby prezesa Barcelony nie mają większego znaczenia. W Valdebebas uważają, że każdy może sobie używać dowolnych argumentów, informuje MARCA. Relacje między dwoma klubami utrzymują węzeł Superligi. Niewiele więcej. Grzeczność i serdeczność prowadzą ich do wspólnego posiłku, gdy stają naprzeciw siebie, ale w wielu innych kwestiach, zwłaszcza w obszarze sędziowania, co stało się jasne w sprawie Negreiry, liderzy obu klubów nie mają ze sobą nic wspólnego.
Komitet Techniczny Arbitrów nie planuje udostępniać nagrań Barcelonie ani żadnemu innemu klubowi. Jest to coś, co jest ściśle egzekwowane od pierwszego momentu wdrożenia systemu VAR. Wie o tym kataloński klub, wiedzą o tym pozostałe drużyny i nie zamierzają robić wyjątku wobec tego, co wydarzyło się podczas Klasyku, podkreśla MARCA.
Co więcej, Komitet Techniczny Arbitrów uważa sędziowanie Soto Grado za więcej niż poprawne. Nie ma nic do zarzucenia arbitrowi i uważają, że niemal perfekcyjnie panował nad tym, co działo się na murawie.
Komentarze (33)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się