REKLAMA
REKLAMA

Krótkowzroczność

Real Madryt rozpoczął dwumecz z City od bardzo szybkiej straty bramki. Później wyszedł na prowadzenie, by ponownie pozwolić wyjść rywalowi osiągnąć przewagę, a na koniec zdołał wyrównać. Choć remis 3:3 pozostawia kwestię awansu otwartą, to jednak wyjątkowo niepokoić może to, w jaki sposób Królewscy dawali się pokonać. W obliczu rewanżu na Etihad martwi także fakt, że w dwóch ostatnich potyczkach na tym terenie drużyna dwukrotnie pozwoliła strzelić sobie cztery gole.
REKLAMA
REKLAMA
Krótkowzroczność
Andrij Łunin rzuca piłkę. (fot. Getty Images)

We wtorkowej potyczce pomimo dobrej postawy defensywy Real kończył spotkanie z trzema bramkami po stronie strat. Wszystkie trafienia goście zaliczyli po uderzeniach zza pola karnego. Jest to wyjątkowo rzadko spotykane, tym bardziej jeśli weźmiemy pod uwagę, że w bieżącym sezonie podopieczni Carlo Ancelottiego w 42 starciach zaledwie pięć razy dawali się pokonać w ten sposób: dwa razy w lidze (Betis i Almería), dwa razy w Superpucharze Hiszpanii (Atlético i Barcelona) i raz w Lidze Mistrzów (Union). Po konfrontacji z City licznik wskazuje już osiem tego typu goli. 

Każda zdobycz gości miała mimo wszystko inną charakterystykę. Za pierwszym razem z rzutu wolnego sprytnie uderzył Bernardo, a w ostatecznym powodzeniu tej próby wydatnie pomógł mu Łunin. Druga bramka padła po kapitalnym strzale Fodena w okienko. Ostatni gol był natomiast dziełem Gvardiola, który znalazł drogę do siatki bardzo precyzyjnym uderzeniem słabszą nogą. Do zbytniej opieszałości przed linią pola karnego w pomeczowych wypowiedziach odniósł się między innymi Rodrygo. – Wiedzieliśmy, że to ich mocny punkt. Powinniśmy byli zatrzymywać akcje wcześniej. Teraz już nie da się nic z tym zrobić. Musimy się poprawić i przygotować do rewanżu – stwierdził Brazylijczyk. 

REKLAMA
REKLAMA

Nie brakowało osób, które dziwiły się, że przed strzałem Silvy Królewscy ustawili tylko jednego zawodnika w murze. Niespotykaną sytuacją skomentował na konferencji prasowej również Carlo Ancelotti. – Nie spodziewaliśmy się, że strzelą nam w tej sytuacji. Jeśli chodzi o pozostałe dwie bramki, to takie zespoły jak City siłą rzeczy dochodzą do sytuacji strzeleckich zza pola karnego. Dwa razy celowali po okienku – skomentował szkoleniowiec. 

Gol Bernardo w znacznej mierze idzie na konto Andrija Łunina. Ukrainiec nieudolną interwencją przerwał swoje słodkie chwile przy strzale, który spokojnie można było obronić. Przy bombie Fodena i próbie Gvardiola nie miał już jednak raczej nic do powiedzenia, choć pewnie wśród kibiców znajdą się tacy, którzy stwierdzą, że Courtois mógłby sobie w tych sytuacjach poradzić. 

Kontrakt Łunina wygasa po następnym sezonie, a bramkarz związał się ostatnio z Jorge Mendesem. W momencie, w którym dużo mówi się o przedłużeniu z nim umowy, 25-latek swoją pomyłką zdołał zasiać pewną wątpliwość. Z jednej strony w rewanżu wiadomo już, na co Królewscy powinni szczególnie uważać, z drugiej zaś gospodarze mogą poczuć się jeszcze bardziej ośmieleni do podejmowania prób uderzeń z daleka. 

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (47)

REKLAMA