We wtorkowej potyczce pomimo dobrej postawy defensywy Real kończył spotkanie z trzema bramkami po stronie strat. Wszystkie trafienia goście zaliczyli po uderzeniach zza pola karnego. Jest to wyjątkowo rzadko spotykane, tym bardziej jeśli weźmiemy pod uwagę, że w bieżącym sezonie podopieczni Carlo Ancelottiego w 42 starciach zaledwie pięć razy dawali się pokonać w ten sposób: dwa razy w lidze (Betis i Almería), dwa razy w Superpucharze Hiszpanii (Atlético i Barcelona) i raz w Lidze Mistrzów (Union). Po konfrontacji z City licznik wskazuje już osiem tego typu goli.
Każda zdobycz gości miała mimo wszystko inną charakterystykę. Za pierwszym razem z rzutu wolnego sprytnie uderzył Bernardo, a w ostatecznym powodzeniu tej próby wydatnie pomógł mu Łunin. Druga bramka padła po kapitalnym strzale Fodena w okienko. Ostatni gol był natomiast dziełem Gvardiola, który znalazł drogę do siatki bardzo precyzyjnym uderzeniem słabszą nogą. Do zbytniej opieszałości przed linią pola karnego w pomeczowych wypowiedziach odniósł się między innymi Rodrygo. – Wiedzieliśmy, że to ich mocny punkt. Powinniśmy byli zatrzymywać akcje wcześniej. Teraz już nie da się nic z tym zrobić. Musimy się poprawić i przygotować do rewanżu – stwierdził Brazylijczyk.
Nie brakowało osób, które dziwiły się, że przed strzałem Silvy Królewscy ustawili tylko jednego zawodnika w murze. Niespotykaną sytuacją skomentował na konferencji prasowej również Carlo Ancelotti. – Nie spodziewaliśmy się, że strzelą nam w tej sytuacji. Jeśli chodzi o pozostałe dwie bramki, to takie zespoły jak City siłą rzeczy dochodzą do sytuacji strzeleckich zza pola karnego. Dwa razy celowali po okienku – skomentował szkoleniowiec.
Gol Bernardo w znacznej mierze idzie na konto Andrija Łunina. Ukrainiec nieudolną interwencją przerwał swoje słodkie chwile przy strzale, który spokojnie można było obronić. Przy bombie Fodena i próbie Gvardiola nie miał już jednak raczej nic do powiedzenia, choć pewnie wśród kibiców znajdą się tacy, którzy stwierdzą, że Courtois mógłby sobie w tych sytuacjach poradzić.
Kontrakt Łunina wygasa po następnym sezonie, a bramkarz związał się ostatnio z Jorge Mendesem. W momencie, w którym dużo mówi się o przedłużeniu z nim umowy, 25-latek swoją pomyłką zdołał zasiać pewną wątpliwość. Z jednej strony w rewanżu wiadomo już, na co Królewscy powinni szczególnie uważać, z drugiej zaś gospodarze mogą poczuć się jeszcze bardziej ośmieleni do podejmowania prób uderzeń z daleka.
Komentarze (47)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się