Zrzeszenie Mniejszościowych Akcjonariuszy Valencii (APAVCF) mimo tłumaczeń i przeprosin Carletto postanowiło wtedy zgłosić sprawę do Prokuratury. Po ponad 9 miesiącach otrzymali odpowiedź, że być może Włoch popełnił przestępstwo pomówienia, ale w tej sprawie należałoby złożyć pozew w Madrycie, gdzie mieszka trener.
APAVCF komentuje: „Ubolewamy nad naszym zdaniem umywaniem rąk przez Prokuraturę Walencji, która nie zastosowała wszystkich swoich środków, by pomóc tysiącom poszkodowanych, których tamtego dnia trener Realu Madryt potraktował jak rasistów„.
Zrzeszenie dodało, że Real Madryt do dzisiaj nie odpowiedział na jej pismo, w którym domagało się przeprosin od trenera: „Do dzisiaj nie mamy odpowiedzi od klubu szczycącego się dżentelmeństwem”. Warto zaznaczyć, że Carlo Ancelotti publicznie przeprosił kibiców Valencii już trzy dni po meczu na kolejnej konferencji prasowej.
„44002 kibiców, którzy byli wtedy na Mestalli, musiałoby wnieść osobiście pozwy karne. Do tego zmusza się nas, byśmy zrobili to w Madrycie. Moglibyśmy się zebrać w jedną grupę, ale to byłyby dodatkowe koszty. Każdy z poszkodowanych musiałby udzielić odpowiednich pełnomocnictw i później pokryć koszty możliwych podróży do Madrytu. Jak widzimy, prowadzenie tej sprawy tworzy ogromne trudności. Władza Realu Madryt wydaje się sięgać nawet tej sfery”, podsumowują kibice Valencii. Na razie nie ma informacji, by APAVCF zamierzała kontynuować ten temat, który tak naprawdę można uznać za rozwiązany, bo jak podkreślamy, Carlo Ancelotti publicznie przeprosił za stwierdzenie, że to cała Mestalla rasistowsko obrażała Viníciusa.
Ostatecznie Valencia i policja zidentyfikowały 3 osoby, jakie miały rasistowsko obrażać Viniego. Klub wlepił im zakazy stadionowe, a policja przekazała ich tożsamość do prokuratury i dzisiaj toczy się wobec nich postępowanie sądowe.
Komentarze (12)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się