„Nie rzucamy ręcznika, liga jest możliwa”, zapowiadał na ostatniej konferencji prasowej Xavi Hernández. I słowa katalońskiego szkoleniowca idealnie obrazują atmosferę, jaka w ostatnich tygodniach zapanowała w szatni Barcelony. Piłkarze Barçy zdają sobie sprawę z tego, że przed nimi bardzo trudne zadanie, ale jednocześnie niczego nie wykluczają i gwarantują walkę do samego końca.
Jak ustalił AS, w tym momencie celem numer jeden dla Barcelony jest odrobienie minimum dwóch punktów w najbliższych kolejkach, aby tym samym do Klasyku na Santiago Bernabéu podejść z sześcioma punktami straty do Realu Madryt. Trzeba tu jednak jasno podkreślić, że terminarz nie gwarantuje łatwej przeprawy – przed wyjazdem do stolicy Hiszpanii podopiecznych Xaviego czekają dwa bardzo trudne wyjazdy (Athletic Bilbao i Atlético Madryt), jeden przynajmniej w teorii bardziej przystępny (Cádiz) oraz dwa spotkania u siebie z Mallorcą i Las Palmas.
Real Madryt w tym samym czasie rozegra trzy wyjazdowe mecze z Valencią, Osasuną i Mallorcą oraz dwa domowe spotkania z Celtą Vigo i Athletikiem Bilbao. W oczach Katalończyków kluczowy w kontekście dalszej walki w La Lidze może być ten najbliższy weekend – ewentualny remis lub porażka Królewskich na Mestalli i zwycięstwo Barçy na San Mamés sprawiłyby, że kolejne tygodnie na hiszpańskich boiskach nabrałyby całkowicie nowego wymiaru.
Barcelona na Santiago Bernabéu chce przyjechać z minimum sześcioma punktami straty, gdyż wówczas ewentualne zwycięstwo pozwoliłoby jej zbliżyć się do Realu Madryt na zaledwie trzy punkty. A mając wówczas do rozegrania jeszcze sześć kolejek, wszystko byłoby tak naprawdę możliwe. Barcelonismo podkreśla przy tym, że Xavi w trakcie swojej trenerskiej kariery na ławce Barçy stadion Los Blancos był w stanie zdobyć już dwukrotnie – 4:0 w La Lidze w sezonie 2021/22 i 1:0 w Copa del Rey rok temu.
Komentarze (65)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się