Do linii mety jeszcze trochę zostało, ale fakty są takie, że Thibaut Courtois zaczyna się do niej zbliżać w niebywałym tempie. Ostatni tydzień przyniósł prawdziwy przełom pod względem rehabilitacji belgijskiego golkipera. Wszystko zaczęło się w środę, gdy częściowo wziął udział w treningu wraz z resztą zespołu. Nie były to oczywiście ćwiczenia na pełnych obrotach, ani pełnowymiarowy udział w treningowym sparingu, ale sam widok Belga wykonującego podania do kolegów wzbudził wśród madridistas wielkie nadzieje i optymizm.
I gdy wydawało się, że limit dobrych wiadomości na ten tydzień został wyczerpany, w trakcie ostatniego treningu przed meczem z Sevillą Courtois zaczął pracować wraz z resztą bramkarzy pierwszego zespołu, wykonując ćwiczenia pod okiem Luisa Llopisa. „To są małe kroczki, ale wykonywane w naprawdę konsekwentny sposób”, mówią w sztabie technicznym Królewskich. Prawda jest taka, że 31-letni golkiper już od dobrych kilku tygodni pracuje na coraz wyższej intensywności i powoli zaczyna zapominać o poważnej kontuzji kolana, jakiej nabawił się w sierpniu. W kwietniu minie siedem miesięcy od tego nieszczęśliwego wydarzenia i w klubie są zdania, że będzie to odpowiedni czas na powrót do pełnych treningów wraz z resztą z zespołu. Teraz jednak nikt już nie wyklucza tego, że może dojść do tego jeszcze wcześniej.
Z otoczenia Courtois od kilku miesięcy wysyłany jest ten sam przekaz – Thibaut do gry ma być gotowy na maj. Wszyscy w Valdebebas mają bowiem świadomość co do tego, że po tak długiej przerwie i po tak poważnej kontuzji powrót do treningów to zupełnie co innego niż wyjście na prawdziwy mecz. Jeśli jednak obecny rytm rehabilitacji zostanie utrzymany, to madridistas mogą być raczej pewni, że jeszcze w tym sezonie zobaczą Belga między słupkami. Z drugiej strony nikt nie ma tutaj potrzeby pośpiechu, gdyż sam Courtois publicznie zapowiedział już, że na pewno nie pojedzie wraz z reprezentacją na EURO w Niemczech.
Jeśli Belg faktycznie byłby w maju gotowy do gry, to dalsze decyzje co do obsady bramki zależałyby już tylko i wyłącznie od Carlo Ancelottiego. Mając to na uwadze, niewykluczone, że pod koniec sezonu włoski szkoleniowiec miałby do dyspozycji trzech bramkarzy z wysokiego poziomu – będącego obecnie numerem jeden Andrija Łunina, wypożyczonego z Chelsea Kepę Arrizabalagę i właśnie powracającego do zdrowia Courtois. Dużo będzie zależeć jednak od tego, jak wówczas będzie wyglądała sytuacja Realu Madryt – czy wciąż będzie zaangażowany w walkę o Ligę Mistrzów, czy też będzie dogrywał ostatnie kolejki La Ligi po domkniętym już wcześniej mistrzostwie Hiszpanii.
Wątpliwości z kolei nie powinno być, jeśli chodzi o kolejny sezon. Niekwestionowanym numerem jeden i tym podstawowym bramkarzem ma w dalszym ciągu być Courtois. Z drugiej strony Kepa na pewno nie zostanie, a Łunin może być bohaterem transferu do innego klubu, aby tam móc liczyć na regularną grę i pewne miejsce w pierwszym składzie.
Komentarze (19)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się