Wydaje się, że w tym sezonie Real Madryt jest w stanie sobie poradzić ze wszystkimi przeciwnościami. Jedną z nich jest bez wątpienia kontuzja Jude'a Bellinghama, który przegapi kilka najbliższych meczów Królewskich. Jak do tej pory, Anglik nie zagrał w sumie w sześciu spotkaniach, w których podopieczni Carlo Ancelottiego byli w stanie odnieść komplet sześciu zwycięstw, zdobyć 16 bramek i stracić tylko 3.
Zawodnikiem, który ewidentnie najlepiej wykorzystuje nieobecności Bellinghama, jest Brahim Díaz. Na dwanaście wszystkich meczów, w których Hiszpan wychodził w pierwszym składzie, sześć zbiegało się w czasie właśnie z absencją angielskiego pomocnika. Jednocześnie cztery z tych sześciu meczów kończył z bramką na koncie – chociażby w ostatni wtorek to właśnie po jego trafieniu Real Madryt wygrał wyjazdowe starcie z Lipskiem. Pozostałe bramki to otwarcie wyników z Las Palmas i Bragą oraz druga bramka z Arandiną w Copa del Rey.
Brahim to nie jedyny zawodnik, który bierze tę odpowiedzialność na siebie. W trakcie absencji Bellinghama na wysokości zadania stają także Vinícius i Rodrygo, którzy zdobyli w tym czasie po cztery bramki – po dublecie z Valencią, po golu z Bragą oraz trafienia odpowiednio z Las Palmas i Arandiną. To oznacza, że na wszystkie 16 bramek zdobytych pod nieobecność Jude'a, 12 było autorstwa trio złożonego właśnie z Brahima, Viniego i Rodrygo.
Jednak Bellingham to nie tylko bramki, ale również asysty. I tutaj najbardziej poszkodowani mogą się czuć Joselu i Vinícius, którzy w tym sezonie zdobyli po trzy bramki właśnie po podaniach Anglika.
Komentarze (11)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się