Urodzony w 2004 roku Jeremy de León jest nowym zawodnikiem Realu Madryt, do którego trafił z Castellónu. Kontrakt skrzydłowego wygasał latem i Królewscy, świadomi zainteresowania ze strony Valencii i Villarrealu, postanowili wkroczyć do akcji. Cała operacja przebiegła w rekordowym tempie, chociaż madrytczycy mieli oko na Jere już od poprzedniego sezonu. „Kiedy chce, to jest wybrańcem. Musi być trochę bardziej regularny. Ma coś takiego, co potrafi podnieść cię z fotela”, komentują osoby związane z Castellónem.
De León jest skrzydłowym, który może też występować na środku ataku. „Ma bardzo ładną historię, ponieważ trafił do Castellónu przypadkowo w połowie sezonu”. Przeszedł przez 10-dniowe testy i pół roku mu wystarczyło, żeby zdobyć koronę króla strzelców grupy w Lidze Nacional. Błysnął przede wszystkim w spotkanku z Villarrealem, kiedy strzelił cztery gole. „Kiedy rozmawiasz ze sztabem trenerskim z tamtych lat, to słyszysz same cudowne rzeczy”, można usłyszeć w klubie.
„Jest lewonożny, elektryczny i bardzo zwinny, ale jeszcze nie zdołał przenieść swoich umiejętności strzeleckich z Juvenilu do profesjonalnego futbolu. Być może wynika to z tego, że znalazł swoje miejsce na skrzydle, a nie w środku, gdzie występował wcześniej”. W poprzednim sezonie strzelił dwa gole w 30 meczach, z czego jeden w historycznym zwycięstwie 4:3 nad Deportivo.
Jere trafił do Castellónu kilka lat temu i zawsze charakteryzował się tym, że jest bardzo spokojny i rodzinny. Pierwsze lata w hiszpańskim futbolu przeżywał wspólnie z mamą i siostrą, które są dla niego wielkim wsparciem. Wspiera go również jego babcia, którą kojarzą niektórzy kibice Castellónu, ponieważ bardzo aktywnie w mediach społecznościowych broni swojego wnuka.
Komentarze (22)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się