Jeszcze przed rozpoczęciem spotkania Carlo Ancelotti ostrzegał, aby pozycja Almeríi w tabeli La Ligi nie wzbudziła w nikim poczucia, że Real Madryt czeka łatwy i przyjemny mecz. Wystarczyło kilkadziesiąt sekund, aby przekonać się, czego włoski szkoleniowiec się obawiał.
Pierwsza połowa wczorajszego meczu była w wykonaniu Królewskich totalną klapą. Obie drużyny schodziły na przerwę przy wyniku 2:0 dla gości, którzy wyszli na prowadzenie już po 38 sekundach meczu, a następnie podwyższyli je po fantastycznym strzale Edgara Gonzáleza. Co zrozumiałe, kibice zgromadzeni na Santiago Bernabéu pożegnali swoich piłkarzy gwizdami, a sam Ancelotti z miejsca postanowił podjąć drastyczne środki i już w przerwie dokonał trzech zmian.
Od samego początku drugiej połowy na boisku zameldowali się Fran García, Brahim i Joselu, którzy weszli w miejsce Nacho, Ferlanda Mendy'ego i Rodrygo. Jak się później okazało, ruch ten był jak najbardziej trafiony, gdyż Królewscy przez całą drugą połowę zepchnęli Almeríę do totalnej defensywny i ostatecznie udało się im przeprowadzić pełnowymiarową remontadę.
Sama postawa Realu Madryt i ostateczny wynik spotkania nieco przyćmiły te niecodzienne decyzje Ancelottiego, na których najbardziej ucierpiała właśnie wyżej wskazana trójka. Dopiero kolejne mecze odpowiedzą nam na pytanie, czy fatalna pierwsza połowa z Almeríą będzie miała dla kogoś w szeregach Los Blancos jakieś dalsze konsekwencje.
Komentarze (41)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się