To nie był przyjemny wieczór dla fanów Realu Madryt ani dla drużyny Carlo Ancelottiego. Królewscy zostali szybko wyeliminowani z Copa del Rey przez Atlético, które pokazało siłę na swoim stadionie. Los Colchoneros świętowali awans w wielkim stylu, a goście opuścili Metropolitano wyraźnie przygnębieni.
„Nie jest łatwo ocenić ten mecz. Zagraliśmy dobrze, walczyliśmy do końca, dwa razy doprowadziliśmy do remisu, mieliśmy dwie poprzeczki, nieuznanego gola... Przegraliśmy, gdy mecz był pod kontrolą i zostaliśmy ukarani. W każdym razie z wielu powodów nie mogliśmy zrobić więcej” – skomentował Ancelotti na konferencji prasowej.
„Tak, to boli” – powiedział Nacho po spotkaniu, gdy zapytano go, czy ta porażka była czymś drobnym w kontekście świetnego do tej pory sezonu. „Ten mecz nas boli. Jesteśmy bardzo zranieni. To były derby, chcieliśmy je wygrać. Ale nie możemy o nic winić zespołu. Daliśmy z siebie wszystko” – powiedział kapitan przed opuszczeniem stadionu.
Po eliminacji z Pucharu Króla w szatni Realu Madryt zawrzało. Widać to było na twarzach piłkarzy. Odpadnięcie co prawda uwalnia ich od przytłaczającego terminarza, ale pozostawia cierń w boku. Graczom niestraszna była duża liczba spotkań ani zmęczenie fizyczne, chcieli zadać ostateczny cios Barcelonie i Atlético po zwycięstwie w Rijadzie i przewadze w lidze. A teraz ich plan jest niejasny.
Zespół Ancelottiego czuł się lepszy od swoich rywali, przygotowując się do styczniowego maratonu. Zdobył Superpuchar, ale marzył także o zwycięstwie w lidze i Copa del Rey. Uważali, że są w stanie pokazać swoją siłę w krajowych rozgrywkach, a wynik na Metropolitano przekreślił pragnienia Los Blancos. Wiedzieli oni, że Barça i Atlético nie przeżywają najlepszego momentu. Ten miesiąc był świetną okazją, aby potwierdzić swoją dominację. Zawodnicy sądzą, że za porażkę odpowiadają błędy w obronie i pech pod bramką rywali. Są dotknięci tym wynikiem. W lidze nie mogą już zawieść.
Komentarze (21)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się