Porażka ma też swoje drugie oblicze, którego podłoża dopatrywać trzeba się o wiele głębiej. Przedostatni rozdział historii miał miejsce w Rijadzie podczas kolacji poprzedzającej półfinałowe starcie Superpucharu Hiszpanii. Mowa rzecz jasna o sędziowaniu. W obozie Królewskich twierdzą, że Cuadra Fernández stosował w czwartek podwójne standardy. Działacze nie byli tym jednak zaskoczeni, ponieważ od dawna uważają, że w poszczególnych momentach nie mogą liczyć na równe traktowanie.
Przedstawiciele Realu nie zamierzają ustawać w skargach. W minioną sobotę skorzystali oni z okazji, by przekazać swoje obiekcje bezpośrednio do pełniącego obowiązki prezesa związku Pedro Rochy oraz Mediny Cantallejo, szefa sędziów. Nie była to pierwsza tego rodzaju konfrontacja. Do analogicznej sytuacji doszło już kilka miesięcy temu przed finałem Pucharu Króla.
Podczas kolacji w hiszpańskiej ambasadzie w Rijadzie w pewnym momencie zaczęło się robić niemiło. Kością niezgody okazał się temat afery Negreiry. Real po raz kolejny domagał się tłumaczeń oraz podkreślił swoje wątpliwości odnośnie do sędziowania. Klub niezmiennie podkreśla, że nie ma zaufania do ludzi, którzy w przeszłości mieli styczność z Negreirą.
Relacje klubu z krajowym związkiem były bardzo napięte jeszcze za czasów Rubialesa, gdy na wierzch wyszły fakty związane ze sprawą Negreiry, a federacja nie zamierzała zmieniać obecnego systemu sędziowskiego. Królewscy, widząc, że nic się nie zmienia, są w otwarty sposób wrogo nastawieni względem RFEF. Wśród włodarzy da się usłyszeć, że w meczach nie decydują pojedyncze błędy, lecz tak naprawdę cały szereg decyzji budzących wątpliwości.
Komentarze (45)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się