REKLAMA
REKLAMA

Efekt uboczny spełnionego marzenia

Na początku listopada Real Madryt zaczął się zmagać z plagą kontuzji, co otworzyło drzwi przed wychowankami. Mowa tu zwłaszcza o Nico Pazie, który od dwóch i pół miesiąca funkcjonuje w dynamice pierwszego zespołu. Spełnione marzenie Argentyńczyka zawiera jednak pewną pułapkę.
REKLAMA
REKLAMA
Efekt uboczny spełnionego marzenia
Nico Paz cieszy się z gola strzelonego Napoli (fot. Getty Images)

Choć Nico cieszy się z obecności w zespole Carlo Ancelottiego, to jednak uciekło mu przez to wiele minut gry. Jeden z najbardziej perspektywicznych graczy szkółki od 5 listopada występował bardzo rzadko. Z jednej strony Paz zbiera doświadczenie u boku największych gwiazd światowego futbolu. Niewątpliwie musi sprzyjać to rozwojowi. Z drugiej jednak stracił ciągłość. O regularne występy dla pierwszej drużyny jest niezwykle trudno, a przebywanie w kadrze Ancelottiego sprawia, że wyschło jego podstawowe źródło minut, czyli gra dla Castilli. 

REKLAMA
REKLAMA

Od listopada Nico 14 razy znalazł się na liście powołanych Carletto. Na boisku pojawił się w ośmiu, na co jednak składa się zaledwie 128 minut. 70 z nich otrzymał w pojedynczym meczu z Arandiną. W starciach z Valencią, Kadyksem, Granadą, Betisem i Unionem na boisku przebywał przez krócej niż 10 minut. Niecały kwadrans dostał z Bragą, a jego drugi najdłuższy występ to ten z Napoli – 25 minut. 

Zobowiązania wobec ekipy Ancelottiego pozbawiły Paza szansy gry w sześciu z dziewięciu ostatnich potyczek Castilli. Rezerwom pomóc mógł jedynie w starciach z Realem Murcia, San Fernando i Intercity. W każdym z tych spotkań na murawie obecny był od początku do końca. W trzech meczach wykręcił więc ponad dwa razy więcej minut niż przy 14 okazjach gry dla pierwszego zespołu. 

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (7)

REKLAMA